Posts Tagged With: Polscy podróżnicy

Pierwszy polski podróżnik

Myślę, że moja fascynacja Wielkimi Odkryciami Geograficznymi zaczęła się od lektury Przygód Tomka Wilmowskiego Alfreda Szklarskiego. W każdej z części Tomek „wyszukiwał” wiadomości na temat Polaków w danej części świata i przedstawiał je swoim kompanom. Z wiekiem przerzuciłem się na relacje odkrywców, począwszy od portugalskich poczynań w XV wieku. Duży nacisk w swoich poszukiwaniach kładłem na aspekt antropologiczny i etnograficzny. Interesował mnie sposób życia danego ludu, wliczając w to najprostsze czynności. Często bowiem ludy tubylcze, określane przez „cywilizowanych” Europejczyków dzikusami, doskonale dawały sobie radę bez dobroci owej cywilizacji. O wpływie i roli Kościoła nawet nie wspomnę.

A jak do Odkryć ma się sprawa polska, bo przecież o tym miało być?!? Napiszę dzisiaj parę słów na temat pierwszego polskiego podróżnika. Ale musimy sie trochę cofnąć w czasie, tak o 800 (osiemset) lat…

Mowa będzie o Benedykcie Polaku (Benedictus Polonus). Tak jest nazywany w źródłach, nie wiadomo nawet czy to było jego prawdziwe imię czy imię, które przybrał wstępując do zakonu Braci Mniejszych (franciszkanów). Niewiele wiadomo o jego młodości. Urodził się w Wielkopolsce około 1200 r. W 1236 r., po rozdaniu wszystkiego co posiadał, wstąpił do franciszkanów, którzy w tym samym roku założyli pierwsze klasztory w Polsce.

Bitwa pod Legnicą

Bitwa pod Legnicą

Pięć lat poźniej doszło do bitwy pod Legnicą między rycerstwem polskim, posiłkowanym przez krzyżowców a Mongołami. Jak wiadomo, chrześcijanie ponieśli klęskę a Henryk II Pobożny (1196/1207-1241) został skrócony o głowę. Zaniepokojony tą porażką, papież Innocenty IV postanowil wysłać misję do chana mongolskiego, aby nawrócić go na chrześcijaństwo i zaproponować sojusz przeciwko muzułmanom w Ziemi Świętej. Oprócz tego nakazał posłom zapisywanie spostrzeżeń odnośnie położenia państwa mongolskiego, systemu rządów i zwyczajów. Tak więc była to wyprawa odkrywcza w pełnym tego słowa znaczenia. Na czele misji papieskiej wyruszył legat Jan di Piano Carpini (1182-1252), wtedy człowiek już w podeszłym wieku. Wyruszył w 1245 roku z Lyonu a we Wrocławiu dołączył do niego Benedykt Polak. W Polsce też wyprawa wyekwipowała się m.in. w podarki dla chana. Towarzyszył im brat Stefan z Czech. Z Polski dotarli przez Włodzimierz Wołyński do Kijowa, skąd wyruszyli w dalszą drogę 4 lutego 1246 roku do Kaniowa, a stamtąd dotarli do pierwszego dużego obozu Tatarów. W Kijowie zrezygnował z dalszej wyprawy brat Stefan. Dostawszy eskortę i tłumaczy wyruszyli do obozu Batu-chana, wnuka Czyngis-chana,  znajdującego się w okolicach Astrachania w pobliżu Morza Kaspijskiego. Po ofiarowaniu darów (czytaj łapówce 🙂 ) wyruszyli 8 kwietnia dalej na wschód mijając Jezioro Aralskie i dalej wzdłuż Syr-darii. Relacja podróżników wymienia takie miasta jak Jangikent, Ornas, Barchin. W ten sposób Benedykt Polak został pierwszym Polakiem, który postawił stopę w Azji (nie można wykluczyć teorii, że jacyś polscy jeńcy zostali wcześniej zapędzeni w te strony). Mijając góry Tienszan od północy wjechali mnisi do Mongolii i 22 lipca, a po trzech tygodniach podróży dotarli do letniej rezydencji chana nad Orchonem, zwanej przez posłów Syra-Orda. Czy było to Karakorum czy też rezydencja znajdowała się  pobliżu Karakorum, trudno rozstrzygnąć. Oryginału relacji, w której posłowie piszą, że w Karakorum nie byli, nie czytałem.

Jan di Piano Carpini

Jan di Piano Carpini

Na dworze wielkiego chana spędzili cztery miesiące, będąc m.in. świadkami uroczystej intronizacji wielkiego chana, Gujuka. Uroczystość trwała siedem dni i posłowie w zachwycie opisali bogactwa, które widzieli. Byli też w trakcie swego pobytu na dworze osobiście przyjęci przez władcę.

Dary dla chana

Dary dla chana

13 listopada 1246 roku wyruszyli w drogę powrotną. Zaopatrzeni byli w odpowiedź chana na list papieża. W liście swym, Gujuk-chan wzywał papieża i wszystkich władców Europy aby przybyli złożyć mu hołd. Jak się domyślacie, chan nie zgodził się przejść na chrześcijaństwo 😦

9 maja 1247 zawitali znowu do obozu Batu-chana a miesiąc poźniej przybyli do Kijowa. Droga z Kijowa do Lyonu zabrała im ponad pięć miesięcy. Każdy dwór po drodze chciał ugościć słynnych mnichów. W Europie Benedykt podyktował swoją relację, która później została włączona do relacji Carpiniego (Historia Mongalorum). Dopiero w 1965 opublikowana została w Yale Historia Tartarorum autorstwa Benedykta Polaka. Odnaleziona przypadkiem w antykwariacie nie była wcześniej znana. Dzieło to zawiera olbrzymią ilość informacji odnośnie imperium mongolskiego – historię, prawa, religię, sposób prowadzenia wojen. Oprócz tego dzieła Benedykt pozostawił krótszą relację – itinerarium, zawierającą m.in. list chana do papieża.

Carpini dokonał swojego żywota w 1252 r. jako arcybiskup miasta Bar (nie tego, który był wzięty w Ogniem i Mieczem 🙂 ) w dzisiejszej Czarnogórze.

O Benedykcie nic za bardzo nie wiadomo poza tym, że w 1252 roku był gwardianem klasztoru w Krakowie i że zeznawał jako świadek cudu w procesie kanonizacyjnym biskupa Stanisława ze Szczepanowa. Rok ten jest też czasami podawany jako data jego śmierci. Znalazłem informację, jakoby miał umrzeć w 1280 r., ale to by oznaczało olbrzymią lukę w jego życiorysie między 1252 a 1280 rokiem. Biorąc pod uwagę, jak bardzo musiało być nadwerężone jego zdrowie po powrocie z misji, skłaniałbym się ku wcześniejszej dacie.

Mapa podróży Benedykta Polaka

Mapa podróży Benedykta Polaka

Wyczyn mnichów był niebywały. Przebyli około 20 tysięcy kilometrów. Byli pierwszymi Europejczykami, którzy dotarli do Imperium Mongolskiego. Biorąc pod uwagę ówczesne realia, dokonali rzeczy niemożliwej. Tak też to zostało odebrane w Europie. Ja niestety tylko zahaczę o trasę Benedykta, ale moja podróż w porównianiu z jego będzie jak pobyt all-inclusive w 5-gwiazdkowym hotelu 😉

Tablica upamiętniająca Benedykta Polaka na kościele św. Wincentego we Wrocławiu

Tablica upamiętniająca Benedykta Polaka na kościele św. Wincentego we Wrocławiu

Bibliografia:

W. Słabczyński, Polscy podróżnicy i odkrywcy, Warszawa 1988, ss. 428.

http://benedyktpolak.org/benedykt.php

http://www.franciszkanie.pl/news.php?id=5403

http://www.uryn.cso.pl/artykul2.htm

http://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Tartarorum

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Na ratunek żubrom

Pamiętacie zapewne sylwetkę Konstantego Jelskiego, opisaną w jednym z poprzednich postów. Otóż jego współpraca z Gabinetem Zoologicznym w Warszawie była tak owocna, że kiedy Konstanty przerwał swą współpracę z Gabinetem, szybko zapadła decyzja, aby wysłać tam kolejnego naukowca, który by kontynuował badania. Naukowiec ten jest bohaterem dzisiejszego posta.

Jan Sztolcman

Jan Stanisław Sztolcman urodził się 19 listopada 1854 roku w Warszawie. Po ukończeniu gimnazjum rozpoczął w 1872 roku studia zoologiczne na Uniwersytecie Warszawskim. W tym też roku związał się z Gabinetem Zoologicznym, skupiającym wielu naukowców. Został asystentem opiekuna Gabinetu, Władysława Taczanowskiego, któremu pomagał m.in. w preparowaniu ptaków nadsyłanych przez Konstantego Jelskiego. Mecenat finansowy sprawowali hr.Aleksander i Konstanty Braniccy, ten ostatni sfinansował również wyprawy Jelskiego.

Kiedy w 1875 roku Jelski zakończył swoją współpracę z Gabinetem, Sztolcman porzucił studia i wyruszył do Peru. Jako bazę wypadową do wypraw obrał Sztolcman Limę. Wyprawy te obejmowały tereny Peru i Ekwadoru. W trakcie tych wypraw odkrył Sztolcman cztery nowe gatunki ptaków i opisywał plemiona indiańskie. Jako jeden z pierwszych zoologów i Polaków opisał kolibry.

W 1881 Sztolcman powrócił do kraju, ale już w następnym roku wyjechał do Ekwadoru, obierając miejscowość Guayaquila jako swoją bazę, skąd wybierał się na wyprawy badawcze w głąb kraju. Towarzyszył mu w tych wyprawach Józef Siemiradzki (geolog i paleontolog), któremu zawdzięczamy relacje z tych wypraw. W tym samym roku doszło do bardzo miłego wydarzenia. Poznali mianowicie obaj panowie Ernesta Malinowskiego (budowniczego Centralnej Kolei Transandyjskiej i bohatera narodowego Peru), z którym spędzili Wigilię. Jeśli ktoś spędził Święta Bożego Narodzenia poza domem, to wie, jak przygnębiające to jest. W trójkę na pewno było raźniej. Do postaci pana Malinowskiego jeszcze powrócę.

Sztolcman (po lewej) i Siemiradzki oraz pies Sztolcmana Dżok. Forografia zrobiona w 1883 roku w Ekwadorze.

W 1884 roku Sztolcman powrócił do Warszawy, gdzie trzy lata później objął kierownictwo nowozałożonego Muzeum Zoologicznego Branickich, przekształconego w 1919 roku w Państwowe Muzeum Zoologiczne. Pracując w tej instytucji uzyskał tytuł docenta i profesora geologii i paleontologii.

W 1899 roku założył i redagował do końca swego życia czasopismo „Łowiec Polski”. Założył również Towarzystwo Kynologiczne.

Wydanie Łowca Polskiego

W 1901 roku wziął Sztolcman udział w wyprawie badawczej do Sudanu.

W 1923 roku został Jan Sztolcman delegatem Polskiej Państwowej Komisji Ochrony Przyrody na Międzynarodowym Kongresie Ochrony Przyrody w Paryżu. Tam, opierając się na doświadczeniach Ligi Ochrony Bizona Amerykańskiego, przedstawił projekt ratowania żubrów od zagłady. Projekt się spodobał i w tym samym roku powstało Międzynnarodowe Towarzystwo Ochrony Żubra. Był to ostatni dzwonek, ponieważ w tamtym czasie żyło około 50 żubrów na całym świecie i to tylko w niewoli (ostatni wolno żyjący żubr został zabity w 1919 roku). Obecnie populacja żubrów liczy około 3 tysięcy osobników na całym świecie.

Dzięki Sztolcmanowi możemy wciąż podziwiać te piękne zwierzęta.

Pomimo, że był Sztolcman bardzo zajętym człowiekiem, znalazł czas, aby  od 1924 roku prowadzić wykłady z łowiectwa w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Od 1926 roku był również członkiem Państwowej Rady Ochrony Przyrody.

Jan Sztolcman zmarł 29 kwietnia 1928 roku i został pochowany w Wilanowie.

Poza uratowaniem żubra, pozostawił Sztolcman po sobie prawie 370 publikacji, które się ukazały w Polsce, Francji, Anglii, Niemczech i Rosji. Jego nazwiskiem nazwano wiele gatunków ptaków i zwierząt. Należy do jednych z najbardziej zasłużonych badaczy Ameryki Południowej.

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , | Dodaj komentarz

A imię jego łapiący pająki…

Dzisiejszy post będzie o postaci mało znanej, chyba że ktoś jest zapalonym zoologiem… Mowa będzie o Konstantym Jelskim, zoologu i podróżniku.

Konstanty Roman Jelski urodził się 17 lutego 1837 w majątku rodziców we wsi Łada, guberni mińskiej,  parafii Śmiłowicze. Rodzice jego, Michał i Klotylda (siostra Stanisława Moniuszki – kompozytora) byli zamożni, co znacznie ułatwiło edukację młodego Konstantyna.

Konstanty Jelski

Po ukończeniu gimnazjum w Mińsku, rozpoczął Konstanty studia w Moskwie na fakultecie medycznym skąd, po trzech latach przeniósł się do Kijowa na fakultet przyrodniczy. Jak się przekonacie, wiek XIX obrodził wieloma wybitnymi polskimi naukowcami. Niestety, droga do kariery naukowej w tamtych czasach musiała prowadzić przez uniwersytet któregoś z zaborców, ale na uwagę zasługuje fakt, że rodacy nasi wykorzystywali sposobność, aby uzyskać wykształcenie, nie dając się przy tym zrusyfikować czy zgermanizować. Jak ciężkie jest to zadanie, widać wyraźnie w dzisiejszym Tybecie, gdzie około 50% Tybetańczyków jest analfabetami, a wg Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, prowadzona polityka oświatowa w Tybecie jest „asymilacyjna”… Brzmi znajomo, nieprawdaż?

Ale wracając do Konstantego, w 1858 obronił pracę „O tchawicy ptaków” i uzyskał, wraz ze złotym medalem, tytuł magistra. Przez pewien czas pracował jako konserwator gabinetu zoologicznego, a w 1863 roku zaproponowano mu wykłady z zoologii na Uniwersytecie Kijowskim, ale Konstanty nie czuł się na siłach i odmówił. W celu dalszej nauki zamierzał udać sie do Niemiec, ale wylądował w… Turcji, gdzie m.in. wykonywał tak ambitne zajęcia, jak kolorowanie map przeznaczonych do szkół. Nie wiadomo za bardzo jaki wpływ na Konstantego miał wybuch Powstania Styczniowego.

W 1865 roku dostał się do Paryża skąd pod koniec lipca udał się na pokładzie „Amazonki” do Gujany Francuskiej. Jak fanatycznym zoologiem był Konstanty, możemy sie dowiedzieć, czytając jego „Popularno-przyrodnicze opowiadania z pobytu w Gujanie francuzkiej i po części Peru:  (od r. 1865-1871)”. Przeżywał  prawdziwe katusze, kiedy pierwszego dnia postoju na Maderze nie pozwolono mu zejść na ląd, a przecież „Gatunki owadów i ślimaków wyspy Madery nie znajdują się nigdzie indziej…”.

Pocztówka z Gujany z tamtego okresu

W Gujanie spędził ponad cztery lata, po czym udał się do Peru, gdzie został przez następne dziesięć. Od 1868 roku dostawał Konstanty wsparcie od hr. Konstantego Branickiego (podróżnika, przyrodnika, sponsora wypraw) , który chciał, aby Jelski udał się bardziej w głąb Ameryki Południowej i  żeby przesyłał zbiory do Polski. Dzięki tej współpracy wiele pięknych okazów świata zwierzęcego i roślinnego trafiło do Warszawy i Krakowa. Zbiory te dostarczyły materiału naukowego dla wielu prac naukowych. Samych okazów pająków z Peru przysłał Konstanty ponad 300 (trzysta) gatunków…

Okazy ptaków wysłane przez Jelskiego

Myślał też Konstanty o ożenku, starał się podobno nawet o jakąś Peruwiankę, ale nic z tego nie wyszło. Ożenił się dopiero po powrocie do kraju, z kuzynką swoją Heleną Korsakówną. Przyjął tez posadę kustosza zbiorów przyrodniczych Akademii Umiejętności. W celu wspomożenia budżetu domowego, Konstanty często wyjeżdżał do Francji czy Dalmacji (teren dzisiejszej Chorwacji) po rozmaite okazy, które potem odsprzedawał. Podobno gdyby nie musiał się skupiać na pracy zarobkowej, napisałby wiele dzieł naukowych. Był również wynalazcą – wyrabiał tusz chiński, który podobno niczym nie odbiegał od oryginału, a jego wina owocowe były tak wyśmienite, że nie sposób było odgadnąć, z jakich owoców były zrobione 🙂

Wysłał też Jelski setki storczyków do kraju

Zmarł Konstanty dosyć młodo, bo mając lat 58. Dostał silnego ataku apoplektycznego, ale nie posłuchał zalecenia, żeby zostać w łóżku, bo przecież „tyle było do zrobienia”. Atak sie powtórzył i 26 listopada 1896 roku Konstanty Jelski zmarł.

Konstanty Jelski oddał wielkie zasługi polskiej nauce. Okazy zebrane przez niego były ozdobą Muzeum Zoologicznego w Warszawie, odkrył wiele nowych gatunków a zbiory jego posłużyły całym pokoleniom młodych naukowców polskich i zagranicznych. Jego pozycja w zoologii jest niezachwiana i jest on kolejnym przykładem polskiego wkładu w światową naukę.

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , | 2 komentarze

Odkrywca starożytnej Samarkandy

Niemalże za każdym razem kiedy rozmawiam z kimś na temat trasy podróży widzę u rozmówcy uniesioną brew. W 9-ciu na dziesięć przypadków jest to reakcja na nazwę Uzbekistan… Po co miałbym jechać do Uzbekistanu?!? Rozmówcy zazwyczaj nie wiedzą, co można zobaczyć w tym środkowo-azjatyckim kraju. Dla ludzi, którzy zetknęli się chociażby z Marco Polo czy pojęciem Jedwabny Szlak, nazwa ta dużo mówi. Obszar ten był ważną częścią szlaku łaczącego Chiny z Europą.

Jedwabny Szlak

Uwagę swą skupię dzisiaj jednak na Samarkandzie, mieście, którego początki na wzgórzu Afrasiab sięgają VIII-VII w p.n.e. Marakanda (pierwotna nazwa Samarkandy, utożsamiana przez naukowców z Afrasiabem)  została otoczona potężnymi murami  w VI w p.n.e. przez Achemenidów (perska dynastia, której kres położył Aleksander Wielki). Tak, miasto to dorównuje wiekiem Wiecznemu Miastu. Z Samarkandy pochodziła żona Aleksandra, Roksana. W VIII wieku n.e. miasto zostało podbite przez Arabów i panującą religią został islam. Kolejnym ważnym momentem w historii miasta było… jego zburzenie przez Czyngis-chana w 1220r. W XIV wieku zostało odbudowane i uczynione stolicą imperium przez Timura (zwanego również Tamerlanem). Od połowy XVI wieku Samarkanda została częścią chanatu bucharskiego i zaczęła tracić na znaczeniu. Kolejną ważną datą jest rok 1868 bo wtedy to miasto zostało zdobyte przez wojska carskie. 8 lat później na scenie zjawia się nasz dzisiejszy bohater…

Leon Barszczewski w mundurze carskiego oficera

Leon Barszczewski urodził się 18 (lub 20) lutego 1849 w Warszawie w rodzinie szlacheckiej pochodzącej spod Suwałk. Rodzina prawdopodobnie musiała opuścić Podlasie w wyniku represji po Wiośnie Ludów. Z Warszawy udali się na Ukrainę do Białej Cerkwi. Rodzice wkrótce zmarli a Leon i jego młodszy brat Wlodzimierz zostali oddani do internatu. Podobno była to standardowa procedura jeśli chodzi o polskie nieprawomyślne rodziny (jak bardzo nieprawomyślna była to rodzina okazało się już wkrótce, bo w 1863r., kiedy to pięciu starszych braci Leona wzięło udział w Powstaniu Styczniowym). Podjął też Leon naukę w gimnazjum wojskowym w Kijowie, po ukończeniu której został w 1866r. wysłany do Junkierskiej Szkoły Piechoty w Odessie. Nie ukończył jej jednak, bo na egzaminie na oficera uniósł się honorem i bronił powstańców styczniowych. Został za to relegowany ze szkoły i wysłany do pułku w Guberni Chersońskiej i Besarabii (teren dzisiejszej Mołdawii i Ukrainy). To akurat mu wyszło na dobre, bo stacjonując tam nauczył się krawiectwa, szewstwa, stolarstwa, kucharzenia a nawet podstaw medycyny. Nauczył się również niemieckiego i francuskiego i w odróżnieniu od swoich kolegów wydających żołd na alkohol i kobiety, Leon wydawał swoje pieniądze na książki naukowe. W tym też okresie zgłębił tajniki fotografii pod okiem Mikołaja Osipowa.

W marcu 1876 roku wyruszył ze swym oddziałem do Emiratu Buchary. Leon nie krył swego podniecenia i entuzjamu. Jechał na tereny, które jeszcze były pokryte białymi plamami. Tereny, na któych kiedyś przebywał Aleksander Macedoński i Czyngis-chan. Dlatego też zgłosił się na ochotnika. Zadaniem jego i jego oddziału było wytyczanie nowych dróg do Afganistanu i Chin. Dotarcie do Samarkandy zajęło im jedyne 8 miesięcy. Nam przelot z Krymu do Taszkientu zajmie kilka godzin…

W Samarkandzie Leon spędził 20 lat, tutaj poznał  Irenę Niedźwiedzką, którą poślubił w 1880 roku, a która niestety zmarła dziesięć lat poźniej. Miał z nią pięcioro dzieci. W ciągu tych lat zorganizował bądź uczestniczył w ponad dwudziestu wyprawach naukowych. Odkrył złoża turkusów, grafitu, granatów, kryształu górskiego, rudy żelaza, ołowiu, srebra, pokłady węgla kamiennego, złota, ropy naftowej. Jego raporty docierały do przełożonych i do naukowców którzy zaczęli przybywać by brać udział w ekspedycjach. Barszczewski był zafascynowany lodowcami górskimi, poświęcił im kilka wypraw, zdjęcia z których dały mu w 1895r. złoty medal na wystawie w Paryżu. Drugi złoty medal zdobył w 1901 w Warszawie za widoki miejscowości i portrety mieszkańców Azji.

Zdjęcie zrobione w Samarkandzie

Wyprawy i jego ciekawość świata sprawiły, że bardzo dobrze poznał ludy centralnej Azji. Bardzo często mówił, że „wszystkie przeciwności można pokonać dobrym słowem i serdeczną prostotą”. Takie podejście sprawiło, że dzisiaj możemy podziwiać kilkaset zdjęć przedstawiających scenki sprzed ponad 110 lat. W trakcie swojego pobytu i wypraw zgromadził sporą kolekcję ceramiki. W ten sposób dokonał odkrycia, które powinno go postawić na równi z Heinrichem Schliemannem, odkrywcą Troi czy Arthurem Evansem, odkrywcą pałacu w Knossos. Otóż pewnego dnia zobaczył chłopców rzucających kamieniami  w stare naczynia. Za kilka groszy pokazali mu miejsce, z którego wzięli te naczynia. Myślał, że znalazł pozostałości osady handlowej założonej w czasach Aleksandra Macedońskiego, zniszczonej przez Mongołów w XIII wieku. W bardzo krótkim czasie odkopał fragmenty naczyć, statuetki, duże srebrne pudło z ozdobami kobiecymi z perłami i ze złota.

Leon Barszczewski w pracowni-gabinecie

Zanim rozpoczął drugi etap prac, przejrzał wszytkie dostępne źródła historyczne. Dalej nie zdawał sobie sprawy z wagi swojego odkrycia. Odkopał kilka ulic, domów, znalazł przedmioty, które wg Leona mogły pochodzić sprzed naszej ery. Zdawał sobie sprawę, że to dopiero część większej osady. Moskwa i Petersburg nie okazały jednak żadnego zainteresowania jego odkryciem. Zjawili się za to Francuzi, którzy chcieli odkupić wszyskie artefakty znalezione przez Barszczewskiego, ten się jednak na to nie zgodził i odsprzedał tylko ich część. Za fundusze uzyskane ze sprzedaży otworzył kopalnię węgla w Samarkandzie. Resztę eksponatów podarował miastu jako zalążek przyszłego muzeum. Do końca życia nie zdawał sobie sprawy z tego, że odkrył starożytną Samarkandę.

Afrasiab (Marakanda)

Gruntowne badania archeologiczne zostały przeprowadzone dopiero w latach 60-70-tych ubiegłego wieku. Oczywiście żadna publikacja z tego okresu nie wspomina Barszczewskiego jako odkrywcy. Kto by się przejmował jakimś Poliakiem…

W czasie swego pobytu w Samarkandzie oddał wiele zasług Imperium. Odkrył wiele złóż surowców. Został czonkiem Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego w Petersburgu oraz Rosyjskiego Towarzystwa Aklimatyzacji Geologicznej i Botanicznej w Moskwie. Otrzymał wiele odznaczeń, m.in. Złotą Gwiazdę Emira Buchary oraz inne carskie odznaczenia. Został mianowany podpułkownikiem i droga do kariery stała otworem jeśli… Leon zgodziłby się przejść na prawosławie. Podobno na propozycję tę odpowiedział telegramem: Nie zgadzam się. Jestem Polakiem i pozostanę katolikiem…

To było prawdopodobnie powodem wysłania Barszczewskiego na nową placówkę – do Siedlec. Już nigdy miał nie zobaczyć swojej ukochanej Azji. Nie było Barszczewskim łatwo. Mówili oczywiście po polsku ale z mocnym akcentem. Sympatii Siedlczan nie pomogła zdobyć mowa, którą Leon wygłosił przed odjazdem na wojnę rosyjską-japońską, a w której mówił, że jego obowiązkiem jest wypełnianie rozkazów (chyba inną definicję obowiązku mieli na myśli Polacy mieszkający w Siedlcach). Mowę tę wygłosił… po rosyjsku. Wydarzenie to sprawiło, że początki Żeńskiej Szkoły Handlowej (fundusze uzyskał Leon z kopalni w Samarkandzie) założonej przez Barszczewskiego były trudne. Na 200 zgłoszonych dziewcząt, zjawiło się 16. Jednakże wysoki poziom edukacji przyciągnął z czasem większą ilość zainteresowanych.

W 1906 roku Leon przeszedł na zasłużoną emeryturę. 22 marca 1910, niesłusznie oskarżony o przywłaszczenie wojskowych funduszy, broniąc swego honoru, popełnił samobójstwo w hotelu w Częstochowie. Pochowany został na miejscowym cmentarzu, skąd jednak przeniesiony został na Stare Powązki w 1995 roku.

Grób Leona Barszczewskiego na Starych Powązkach

Pozostawił po sobie sporą kolekcję zdjęć centralno-azjatyckich chanatów. Posiadał podobno Leon Barszczewski również talent pisarski, niestety prawie nic z jego zapisek się nie zachowało bądź są one niemożliwe do odczytania. Spadkobiercą Leona Barszczewskiego jest jego prawnuk p. Igor Strojecki. W ubiegłych latach odbyło się kilka wystaw w Polsce pokazujących osiągnięcia polskiego odkrywcy starożytnej Samarkandy. Uzbekistan staje się coraz bardziej popularny wśród turystów, ale jestem pewien, że poza turystyczną Samarkandą można zobaczyć jeszcze kawałek tej Azji, którą tak bardzo pokochał Leon Barszczewski.

Registan z medresami. Zdjęcie współczesne

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Starszy brat

Nazwisko Piłsudski jest znane każdemu Polakowi, nie o Marszałku jednak dzisiaj będzie. Dzisiejszy post będzie o starszym bracie Józefa, Bronisławie, o którym to już mniej ludzi słyszało.

Bronisław Piłsudski

Bronisław Piotr Piłsudski (herbu Piłsudski) urodził się 2 listopada 1866r. w majątku Zułów na Wileńszczyźnie, rok przed swoim bratem Józefem. O patriotyczne wychowanie dzieci dbała matka, a ojciec gospodarował, z mniejszym lub większym powodzeniem, majątkiem. Dzieciństwo upłynęło braciom w otoczeniu licznej służby i uczącej francuskiego i niemieckiego guwernantki. Niestety w 1874 cały dwór spłonął i Piłsudscy zmuszeni byli przenieść się do Wilna.

Trzy lata później rozpoczął Bronisław wraz z Józefem naukę w gimnazjum, gdzie młodzież była poddawana rusyfikacji, bo przecież: „Wy żrotie russkij chleb…”. W sytuacji takiej chłopcy podjęli jedyną dostępną im drogę oporu – samokształcenie. Pod kierownictwem Bronisława, bracia założyli samokształceniowe kółko „Spójnia”, na którym czytali zakazaną literaturę polską i dzieła filozofów.

W 1884 umarła matka Bronisława a carska Ochrana nakazała zaprzestania działalności „Spójni” ze względu na patriotyczny (czytaj zły) wpływ na młodzież.

W 1885 Bronisław wyjechał do Sankt Petersburga, gdzie rok później zdał maturę i dostał się na Prawo. W tym samym roku Bronisław wszedł do grona przyszłych zamachowców na cara, członków Narodnej Woli. Spisek został wykryty, niedoszli zamachowcy aresztowani, wśród nich był Aleksander Uljanow, starszy brat Włodzimierza Lenina. Bronisław został skazany na 15 lat katorgi na Sachalinie, a Józef na 5 lat został zesłany na Sybir.

W sierpniu 1887 Bronisław dotarł na Sachalin, gdzie od razu został skierowany do wyrębu lasu. Następnie „awansował” na oborowego, cieślę, a nawet nauczyciela dzieci. Zaczął też „zaglądać” do osad Niwchów i poznawać ich zwyczaje. W 1891 poznał Lwa Sternberga, etnografa, również przebywającego na zesłaniu. Kiedy ten po zakończeniu wyroku udał się do Petersburga, Bronisław został dzięki jego znajmościom zatrudniony w celu badania kultur sachalińskich. Wtedy to zetknął się z Ajnami, których wygląd i język zafascynowały Bronisława.

W 1899 roku pozwolono Bronisławowi przenieść się do Władywostoku, gdzie został kustoszem zbiorów przy Towarzystwie Geograficznym. Był m.in. odpowiedzialny za przygotowanie eksponatów na Międzynarodową Wystawę Etnograficzną w Paryżu, a ekspozycja ta zdobyła srebrny medal.

W 1902 zaproponowano mu badanie kultury Ajnów na Sachalinie.  Zajmował się ich folklorem, obrzędowością rodzinną, wierzeniami, językiem, gromadził zabytki kultury materialnej. Wykonywał dokumentację fotograficzną, liczącą setki zdjęć. Nagrywał na wałki woskowe folklor tubylczy. W tym też roku wziął za żonę krewną wodza osady, w której mieszkał. Miał z nią dwójkę dzieci.

Wioska Ajnów, zdjęcie wykonane przez Bronisława Piłsudskiego

Pozostał na Sachalinie do 1905 roku, z małą przerwą na wyprawę na Hokkaido, na którą został zaproszony przez Wacława Sieroszewskiego, a której celem było badanie zamieszkujących tam Ajnów.

W 1905 ruszył w drogę powrotną do Polski. Niestety żona wraz z dziećmi została w domu. Zatrzymał się w Japonii, gdzie m.in. założył Polsko-Japońskie Towarzystwo, w celu wymiany kulturalnej. Następnie przez Stany Zjednoczone i Europę trafił do ukochanej ojczyzny. Zamieszkał w Krakowie, pod tym samym adresem, co brat Józef.

Między 1906 a 1914 Bronisław przemieszczał się między Krakowem, Zakopanem i Lwowem. Mieszkała z nim jego młodzieńcza miłość, Maria Żarnowska. Okres ten był przerywany wyjazdami do Austrii, Francji czy Anglii. Zajął się badaniem Podhala, zbierając zbiory dla różnych instytucji. Niestety brak wyższego wykształcenia nie pozwolił znaleźć zatrudnienia na uczelni, jednakże przy wsparciu wielu naukowych osobistości tamtych czasów, jak choćby Benedykta Dybowskiego, narodził sie pomysł, żeby materiały o Ajnach zamienić na książkę, „Materials for the Study of the Ainu Language and Folklore”.

Kiedy wybuchła wojna, Bronisław, zdając sobie sprawę z kiepskiego stanu swojego zdrowia, zdecydował się wyjechać do Wiednia, gdzie pracował nad Polską Encyklopedią. W 1915 przeniósł sie do Szwajcarii, gdzie m.in. dołączył do grona zwolenników Romana Dmowskiego, a także działał na rzecz wielu organizacji charytatywnych.

S.I. Witkiewicz, Portret Bronisława Piłsudskiego

W 1917 wyjechał do Paryża.

17 maja 1918 roku ciało Bronisława Piłsudskiego zostało wyłowione z Sekwany, przyczyna śmierci – utonięcie. Zdania są podzielone czy była to śmierć samobójcza. Grób jego znajduje się na cmentarzu Montmorency.

Bronisław Piłsudski pozostawił ogromny dorobek naukowy, częściowo tylko opublikowany za jego życia w językach: francuskim, japońskim, niemieckim, polskim i rosyjskim. Podczas międzywojnia podjęto próby scalenia tych materiałów. Jednak stało się to realne dopiero pod koniec XX w., kiedy powołano Międzynarodowy Komitet dla Ocalenia i Oceny Spuścizny Naukowej Bronisława Piłsudskiego i zaczęto wydawać dzieła zebrane (The Collected Works of Bronisław Piłsudski). Na Sachalinie jest pomnik i Góra Bronisława Piłsudskiego, tam też działa instytut naukowy jego imienia, wydający rocznik „Izwiestija Instituta Nasledija Bronisława Piłsudskogo”. W Sapporo ukazuje się periodyk „Piłsudskiana de Sapporo”.

Piłsudskiemu zawdzięczamy naszą wiedzę o Ajnach, dzięki jego wałkom fonograficznym możliwym jest usłyszenie języka uważanego za wymarły. Co prawda potomkowie Ajnów zamieszkują wyspę Hokkaido, ale są zupełnie zasymilowani z ludnością japońską. W czasie pobytu na Sachalinie, Bronisław otwierał szkoły dla Ajnów, przygotował nawet projekt ustawy dla rządu rosyjskiego, mającej na celu poprawę bytu tubylców.

Ale był przede wszystkim Polakiem. Do końca życia wierzył, że wróci na swoją ukochaną Wileńszczyznę, że Polska będzie wolna. Nie potrafił się jednak odnaleźć w polityce, był za… dobry i zbyt łatwowierny. Chciał połączyć podzieloną scenę polityczną na emigracji. Bolał go fakt, iż istniały na Litwie grupy, które wolały, aby Litwa była częścią Rosji lub Niemiec ale nie Polski. Ideą jego była Rzeczpospolita Obojga Narodów.

Kochał i podziwiał swojego brata, Józefa, a na pytanie czy nie wolałby walczyć odpowiedział „Cóż kiedy ja… nie mogę! Każdy służy jak umie…”. Nienawidził wojny, a i jego stan zdrowia nie pozwolił mu na czynne uczestnictwo w walce o niepodległość.

Wnuk Bronisława Piłsudskiego, Kazuyasu Kimura, mieszka i pracuje w Japonii, w Yokohamie. Ma żonę i trzy córki.

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: