Różności

Przyprawy Wschodu

Pomyślicie pewnie, że zwariowałem – dwa wpisy w ciągu tygodnia?!? Ale ten będzie króciutki i nie na temat (a jaki jest temat ktoś słusznie zapyta). Nie wiem czy inspiracja przyszła od Jądra Ciemności, które znowu czytam czy też od Shantaramu, który chcę ponownie przeczytać, choćby dlatego, że druga część leży na półce i się kurzy. A może poprostu zawsze miałem słabość do wszystkiego co „egzotyczne”. Czytaj dalej

Reklamy
Categories: Różności | Tagi: , , , , , | Dodaj komentarz

Śladami generała w Londynie

Króciótki wpis dzisiaj. Niedawno minęła 73-cia rocznica Katastrofy Gibraltarskiej. Trzy lata temu uczestniczyłem w uroczystościach obchodzących 70-tą rocznicę tego wydarzenia w Ambasadzie Polskiej w Londynie. Czytaj dalej

Categories: Różności | Tagi: , , , , , , , | Dodaj komentarz

Podwodniacy w Szwecji

Dzisiaj Dzień Flagi, jutro 3-ci Maja, należałoby więc coś napisać. Temat dzisiejszego postu był już poruszany, podobno nawet praca doktorska została napisana na ten temat. Ja napiszę parę słów o mojej krótkiej, aczkolwiek owocnej wizycie w Szwecji.

Moją pierwszą wizytę w kraju mojej dziewczyny zaczęliśmy od jej miasteczka, Mariefredu. Niby normalne, senne miasteczko nad brzegiem jeziora Mellaren, a jednak zadziwiająco dużo tu polskich śladów. Czytaj dalej

Categories: Różności | Tagi: , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Szwedzkie Święta

Święta, święta i po świętach… Żeby pozostać jeszcze chwilę w świątecznych klimatach, opiszę moje święta w Szwecji. Były to moje pierwsze niepolskie święta i muszę się przyznać, że mi się podobały.

Od razu mówię, że śniegu nie było. Zaczęło sypać w drodze na lotnisko i zasypało wszystko bardzo szybko. Moja dziewczyna pochodzi z Mariefredu, małego miastaczka oddalonego od Sztokholmu 30 minut pociągiem, jest to więc na południu i podobno śniegu nie ma do początku roku. Ale do rzeczy. Czytaj dalej

Categories: Różności, Uncategorized | Tagi: , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

70-ta rocznica katastrofy gibraltarskiej

Mam takie zaległości, że chyba będę musiał wziąć parę dni wolnego, żeby nadrobić. Parę słów powiem dzisiaj o bankiecie w Ambasadzie z okazji 70-tej rocznicy śmierci generała Sikorskiego. Miałem mały dylemat, w co się ubrać, zwłaszcza że w związku ze zbliżającym się wyjazdem postanowiłem powykańczać ubrania i nie kupować nowych, no ale jakoś trzeba było się zaprezentować, więc odżałowałem na nową marynarkę i buty 🙂

Cała impreza składała się z kilku części, m.in. z serii odczytów, z których za najciekawszy uznałem odczyt p. Andrzeja Suchcitza o dokumentach, które zostały wydobyte z wraku samolotu po katastrofie gibraltarskiej. Dokumenty te można zobaczyć na czasowej wystawie w Muzeum Sikorskiego. Gorąco zapraszam, bo są to eksponaty nie udostępniane na co dzień. Poniżej przedstawiam parę zdjęć zrobionych w zeszły piątek w Muzeum.

Oprócz referatów mieliśmy przyjemność wysłuchania koncertu w wykonaniu Szymona Komasy (baryton) i Julii Samojło (fortepian). Program zawierał utwory z repertuaru Paderewskiego, Karłowicza, Chopina i Moniuszki. Na zakończenie nastąpiło pozaprogramowe wykonanie Czerwonych Maków, które to wykonanie wzruszyło wielu uczestników, skromną osobę piszącego wliczając.

Było obecnych parę osób związanych z Muzeum Sikorskiego, wliczając w to dwóch młodych (czytaj w moim wieku 🙂 ) oprowadzających, którzy to przychodzą tylko w soboty, tak więc nie miałem jeszcze przyjemności ich poznać. Oprócz tego dosyć licznie była reprezentowana grupa weteranów, włączając w to paru weteranów 2-go Korpusu.

Po części artystycznej przyszła pora na strawę dla ciała – pyszne jedzenie i lampkę wina. Część ta upłynęła mi na bardzo ciekawych rozmowach m.in. z panem Wacławem, szefem oprowadzających, który to „konspiracyjnym” szeptem objaśniał mi funkcje co ważniejszych osób oraz ploteczki z nimi związane 🙂

Ogólnie czułem się wyróżniony zaproszeniem i poczułem, że coś dobrego robię udzielając się w Muzeum i pisząc tego bloga. Mam nadzieję, że i moi Drodzy Czytelnicy znajdują przyjemność w czytaniu bloga. I zabieram się do dalszych wpisów z Litwy, bo jeszcze coś o Maroku przydałoby się napisać, a we wrześniu kraj ojczysty, gdzie też zawsze się dużo dzieje 🙂

Widok ogólny na ekspozycję

Widok ogólny na ekspozycję

Wieko trumny, w której generał został przewieziony z Gibraltaru. Banderą u dołu trumna była przykryta, a wieko spoczywa na fladze państwowej, na której widac jeszcze plamę po kwiatach postawionych przez Panią Helenę Sikorską

Wieko trumny, w której generał został przewieziony z Gibraltaru na pokładzie ORP Orkan. Banderą u dołu trumna była przykryta, a wieko spoczywa na fladze państwowej, na której widać jeszcze plamę po kwiatach postawionych przez Panią Helenę Sikorską

Srebrna papierośnica generała Sikorskiego

Srebrna papierośnica generała Sikorskiego

Przedmioty wyłowione z wraku, m.in. but generała i niewypełnione dyplomy nadania Virtuti Militari

Przedmioty wyłowione z wraku, m.in. but generała i niewypełnione dyplomy nadania Virtuti Militari

Rachunek hotelowy z Egiptu

Rachunek hotelowy z Egiptu

Categories: Różności | Tagi: , , , , , | Dodaj komentarz

Mam kota w głowie…

Czas na pierwsze wrażenia z Litwy. Siedzę w Kownie u gospodarza z Couchsurfing’u i powoli się szykujemy do piątkowego wyjścia na miacho 🙂 Dzisiaj odejdę trochę od tematyki bloga i poświęcę parę słów miejscowej faunie. Otóż w czasie wizyty u Pani Haliny Jotkiałło w Wilnie (opis tej wizyty wkrótce) poznałem czterech współmieszkańców Pani Haliny. Wileńskie koty rozumiejące tylko po polsku (no bo przecież z dobrego polskiego domu pochodzą 🙂 )

Nie wiem czy macie wśród swoich znajomych ludzi, którzy robią zdjęcie każdemu napotkanemu kotkowi? Ja kiedyś tak nie miałem, ale jakoś mnie te kotki urzekły. One bardzo szybko się ze mną oswoiły, co według Pani Haliny znaczy, że jestem dobrym człowiekiem 🙂 Aha, jeszcze jedno, Pani Halina nie jest starą panną (na co mogłaby liczba kotów wskazywać) 🙂

Kiedy czytam te słowa przed opublikowaniem, nie mogę się powstrzymać od wymawiania ich z wileńskim akcentem 😀

Oto i wileńska kocia kolekcja (wszystkie kotki przygarnięte przez Panią Halinę):

Agata - bardzo towarzyska, po pięciu minutach już mi się pakowała na kolana

Agata – bardzo towarzyska, po pięciu minutach już mi się pakowała na kolana

13-letnia Elza. Była zawstydzona bo zdarzyło się jej popuścić w domu :)

13-letnia Elza. Była zawstydzona bo zdarzyło się jej popuścić w domu 🙂

Seweryn - co chwilę gdzieś znikał - Pani Halina myśli, że chodzi gdzieś spać, ja myślę, że wyrywał się na dziewczynki :)

Seweryn – co chwilę gdzieś znikał – Pani Halina myśli, że chodzi gdzieś spać, ja myślę, że wyrywał się na dziewczynki 🙂

Jeszcze rano pamiętałem jego imię - uciekło mi, ale wróci. Bardzo płochliwy, i nie miał ogona, tylko kikutek, już tak był znaleziony

Kasia – bardzo płochliwa i nie miała ogona, tylko kikutek, już taka była znaleziona – ludzie się pytają co to za rasa z takim krótkim ogonem 🙂

Categories: Podróż, Różności | Tagi: , , , , , , | Dodaj komentarz

Nie tylko dla Orłów…

Czas na wpis z serii: „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Chyba większość z nas (włączając piszącego) zapytana, gdzie by chciała pojechać, wymieniłaby miejsce poza Polską. I z jednej strony słusznie, bo przecież skoro ktoś mieszka w Polsce, to zdąży zobaczyć Wawel czy Malbork, tak? No, nie do końca. Nieraz zdarzyło mi się, że odkładałem wizytę gdzieś, no bo przecież byłem na miejscu i miałem czas. Potem się okazywało, że trzeba było się wyprowadzać i już nie było czasu. Co pół roku bywam w rodzinnym Wrocławiu i za każdym razem idę zobaczyć coś, czego wcześniej nie widziałem, np. Arsenał, który zobaczyłem po raz pierwszy dopiero jakiś czas temu. Ostrzegam, że materiał jest bogaty w zdjęcia 😉

Szlak Orlich Gniazd

Szlak Orlich Gniazd

W maju byłem na tydzień w Polsce i odwiedziłem moje siostrzyczki cioteczne pod Krakowem. Korzystając z ładnej pogody wyciągnąłem męża starszej z nich (szwagra ciotecznego? 🙂 ) na wycieczkę. A celem wycieczki był Szlak Orlich Gniazd. Szlak ten rozciąga się na dawnym pograniczu polsko-czeskim, między Krakowem i Częstochową i liczy sobie 25 zamków wybudowanych w XIV wieku przez Kazimerza Wielkiego. Zamki budowane były najczęściej na szczytach wzniesień, pośród trudno dostępnych skał wapiennych, stąd wzięła się ich nazwa – „Orle Gniazda”. Często warownie te wznoszone były na miejscu wcześniejszych grodów obronnych. Niektóre są całkowicie zachowane i odrestaurowane, a z niektórych tylko mury zostały. I tak jak prawie każdy zamek w Szkocji został zdobyty przez wojska angielskie Edwarda I-go (tego z filmu „Waleczne Serce”, który to film troszeczkę się mija z prawdą), tak większość Orlich Gniazd została zdobyta przez Szwedów w czasie Potopu i niektóre już tylko popadały w ruinę od tego czasu.

Oczywiście nie zrobiliśmy całego Szlaku w jeden dzień, choć było całkiem intensywnie.

Zaczęliśmy od Pieskowej Skały. Zamek od 1377 do 1605 roku należał do Szafrańców, potem Zebrzydowskich, Wielopolskich i Mierosławskich. W 1905 roku zamek został zakupiony przez Towarzystwo Akcyjne i przeznaczony na pensjonat. Po wojnie przeprowadzono gruntowne prace archeologiczne i teraz zamek jest filią muzeum wawelskiego. Zamek był zajęty i zniszczony przez Szwedów, a także służył za bazę powstańcom w 1863 roku. Gościł też w swoich murach kilka osobistości, m.in. zawitał w nim August III Sas, zanim został koronowany na króla Polski oraz Stanisław August Poniatowski, a także Józef Piłsudzki. Zamek jest dzisiaj pięknie odrestaurowany i znajduje się w nim interesujące muzeum. Byłem przekonany, że to przeżytek, ale w zamku ciągle używa się kapci na buty 🙂

Pieskowa Skała

Pieskowa Skała

DSCN2106

DSCN2108

Ogrody przyzamkowe

Ogrody przyzamkowe

Choć zdania były podzielone, mi się muzeum podobało

Choć zdania były podzielone, mnie się muzeum podobało

Czas na celebrytów

Czas na celebrytów

W sąsiedztwie zamku znajduje się również Maczuga Herkulesa, którą pamiętam jeszcze ze szkoły podstawowej, z podręcznika do geografii 🙂

Słynna Maczuga Herkulesa

Słynna Maczuga Herkulesa

Widok na zamek od strony Maczugi

Widok na zamek od strony Maczugi

Tablica pamiątkowa

Tablica pamiątkowa

Po pajdzie ze smalcem i zimnym piwku ruszyliśmy na Ojców, do którego… nie dotarliśmy, bo były duże korki, jako że to były Zielone Światki. Ładna pogoda, więc wszyscy walili do lasu 🙂 Zawróciliśmy i pognaliśmy na Rabsztyn, gdzie pocałowaliśmy klamkę, bo jako że były Zielone Świątki, zamek był zamknięty. Piękny przykład polskiego zarządzania. Śliczna pogoda, ludzi tłum, a brama zamknięta 😦 Po zrobieniu paru fotek, z trochę markotnymi minami (przynajmniej ja, bo zamek z zewnątrz prezentował się okazale – będę musiał wrócić kiedy odrestaurują warownię) ruszyliśmy na Bydlin.

Rabsztyn, niestety tylko z zewnątrz

Rabsztyn, niestety tylko z zewnątrz

DSC09917

DSC09918

Zamek powstał oczywiście w XIV wieku i należał do Bonerów a poźniej do Firlejów. Z czasem został zamieniony na kościół, co go nie uchroniło od Szwedów. Próbowano go odbudowywać, ale zawsze się jakieś wojska „panoszyły” po okolicy, aż w końcu mur obwodowy został rozebrany na budulec. Na wzgórzu dookoła zamku widac ślady po okopach z czasów I Wojny Światowej, gdyż tutaj w 1914 roku miała miejsce bitwa pod Krzywopłotami, w której to brali udział nasi Legioniści. Tutaj też poległ porucznik Stanisław Paderewski, brat Ignacego Paderewskiego.

Bydlin

Bydlin

DSC09922

Ilu Polaków poległo w służbie innych państw...?

Ilu Polaków poległo w służbie innych państw…?

Z Bydlina udaliśmy się na Smoleń, który był całkiem okazałym zamczyskiem.  Od XIII wieku należał do rodu Toporczyków, którzy potem przyjęli nazwisko Pileccy. W 1590 przeszedł w ręce Padniewskich, którzy po wybudowaniu zamku w Pilicy opuścili Smoleń. W 1655 roku zamek został spalony przez Szwedów i tak już dotrwał do naszych czasów.

Smoleń

Smoleń

DSC09930

DSC09933

DSC09934

Żeby pozostać w temacie, udaliśmy się do Pilicy, gdzie na olbrzymim terenie mieści się zamek/pałac, który zaczęli wznosić Padniewscy. W 1611 roku zamek przeszedł w ręce księcia Jerzego Zbaraskiego, który dokończył budowę. Kolejno zamek przejmowali Wiśniowieccy i Warszyccy, którzy otoczyli pałac fortyfikacjami z bastionami. Zamek był dwa razy zdobywany i rabowany Szwedów, w 1655 i 1705 roku. W 1730 zamek nabyła Maria Józefa Sobieska, która przebudowała zamek w piękną rezydencję i wierzcie mi, nie trzeba dużo, żeby sobie to wyobrazić, nawet przy dzisiejszym stanie zniszczeń. Pałac począł popadać w ruinę aż do drugiej połowy XIX wieku kiedy to Leon Epstein dokonał gruntownego remontu. Od 1908 roku do II Wojny Światowej zamek należał do Kazimierza Arkuszewskiego. Po wojnie pałac upaństwowiono, urządzając w nim dom dziecka i poprawczak. W 1989 roku zamek nabyła Barbara Piasecka-Johnson, która rozpoczęła prace remontowe, ale odezwali się spadkobiercy Kazimierza Arkuszewskiego i cała sprawa utknęła w sądach a budynek niszczeje.

Mury pilickie

Mury pilickie

Kurhan Powstańców Styczniowych na tle fortyfikacji

Kurhan Powstańców Styczniowych na tle fortyfikacji

Poza tym kawałkiem fosa jest zupełnie pozarastana

Poza tym kawałkiem fosa jest zupełnie pozarastana

Jeden z dwóch sfinksów strzegących podjazdu

Jeden z dwóch sfinksów strzegących podjazdu

Front pałacu

Front pałacu

Podjazd z widocznym drugim sfinksem

Podjazd z widocznym drugim sfinksem

Budynek jest pięknie zdobiony

Budynek jest pięknie zdobiony

Wnętrze typowo PRL-owskie :)

Wnętrze typowo PRL-owskie 🙂

A to na pocieszenie

A to na pocieszenie

Na tym zakończyła się moja eskapada Szlakiem Orlich Gniazd. Widziałem sporo zamków w Szkocji i prawie każda ruina jest zagospodarowana a w Polsce bardzo często nasze dziedzictwo jest pozostawiane na pastwę żywiołów i wandali. Nikt inny o to nie zadba, my sami musimy, ale chyba znowu niepotrzebnie strzępie sobie język…

Większość zdjęć wykonana przez Sylwestra Wocha, jako że mi, tradycyjnie, padła bateria 😦 Znając moje niedbalstwo, przywiozę z podróży dookoła świata 60 zdjęć 🙂

A za tydzień, śladami Żeligowskiego, ruszam na Litwę! 😉

Bibliografia:

http://www.orlegniazda.pl/pl

Categories: Różności | Tagi: , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Wspaniałe miasto Amsterdam

Święta, święta i po świętach… Zawsze tak jest, choć tym razem miałem wrażenie, że dłużej mi zabrał dojazd niż same święta 🙂 Ale od początku…

Jak wiecie, wybrałem sobie ambitniejszą drogę do Polski na Wielkanoc, a mianowicie wziąłem nocny autokar z Londynu do Amsterdamu (Megabus). Podróż minęła szybko i w miarę wygodnie, bo do Brukseli nikt koło mnie nie siedział. Były tylko dwa małe zgrzyty, przeprawa promem i pewne pasażerki. Na prom wjechaliśmy ostatni, więc kiedy już weszliśmy na „salony”, mogłem zapomnieć o miejscu do siedzenia, bo wszędzie się pokładali ci, którzy na prom dostali się pierwsi. Nic to, znalazłem kawałek podłogi. Co do pasażerek… Usiadły za mną dwie Amerykanki i chyba bym zwariował, gdybym nie mógł słuchać muzyki, bo przez moment ich posłuchałem. Zmienię temat, zanim wyjdzie ze mnie cała niechęć do Amerykanów…

Dotarliśmy do Amsterdamu około 9 rano i szybciutko się władowałem do tramwaju, żeby dotrzeć na dworzec i zostawić plecak w przechowalni. Byłem wcześniej w Amsterdamie ale nie jechałem tramwajem, więc się zdziwiłem, kiedy w środku zobaczyłem budkę z panem sprzedającym bilety. Taki mini kiosk Ruchu, choć gazet niestety nie miał 😦

Muzeum i "Amsterdam"

Muzeum i „Amsterdam”

East Indiaman "Amsterdam"

East Indiaman „Amsterdam”

Muzeum Marynistyczne znajduje się jakieś 15 minut spacerkiem od stacji, więc szybciutko się tam doturlałem i zacząłem sycić oczy widokiem dawnego Arsenału i statku (East Indiaman) „Amsterdam”. Jest to replika, ale robi wrażenie. Wrak oryginału spoczywa na dnie u wybrzeży angielskich. Środek Muzeum również robi duże wrażenie, bardzo nowoczesne wnętrza, miła obsługa i… tyle. Byłem rozczarowany ilością niewykorzystanego miejsca. Może za często bywam w Muzeum Sikorskiego, które jest niemalże zagracone, ale w Amsterdamie przesadzili. Sala z globusami była świetna. Spędziłem tam ponad pół godziny podziwiając te arcydzieła z XV i XVI wieku. Znalazłem nawet Rzeczpospolitą na jednym, ale zdjęcie mi wyszło niewyraźne. Zapewne ze względu na globusy, panował tam półmrok. Rozczarowanie moje jest spowodowane tym, że przecież Holandia kiedyś królowała na morzach. Straciła to panowanie na rzecz Royal Navy, ale jest się czym chwalić, a Muzeum sprawia wrażenie niedokończonego projektu. Globusy, statek i różne przyrządy używane kiedyś na żaglowcach na szczęście sprawiły, że nie żałuję wizyty (zwłaszcza zaglądania w każdy zakamarek statku), ale w moim rankingu dalej na pierwszym miejscu jest Muzeum Marynistyczne w Madrycie, w którym byłem dwa razy i za każdym razem szczęka mi opadała.

Globusiki

Globusiki

Ozdóbki

Ozdóbki

To nie ozdoby - to sondy ręczne (ołowianki) do pomiaru głębokości. W tę dziurkę nakłada sie łoju, do którego  przykleja się podłoże i mamy rozeznanie jaki rodzaj dna morskiego jest pod kadłubem (piasek, glina, muszelki, itp.)

To nie ozdoby – to sondy ręczne (ołowianki) do pomiaru głębokości. W te dziurki nakłada sie łoju, do którego przykleja się podłoże i mamy rozeznanie jaki rodzaj dna morskiego jest pod kadłubem (piasek, glina, muszelki, itp.)

Po muzeum miałem jeszcze czas na małe zwiedzanie, bardzo przyjemną 😉 pogawędkę w pubie z dwoma Norwegami i musiałem się zbierać do Jana Kiepury i ruszać nach Posen! gdzie się przesiadłem na pociąg do Wrocławia. Pociąg, mimo że jedzie przez pół Europy (i to tej lepiej rozwiniętej) od razu mnie wprowadził w polskie realia, ale starczy już tego narzekania.

W czasie zwiedzania Muzeum moja wyobraźnia chodziła na najwyższych obrotach i widziałem siebie na pokładzie statku, patrzącego na wyłaniający się z mgły zarys lądu… Myślę, że wszystkie przeczytane relacje podróżnicze pomieszane z twórczością Conrada zrobiły niezłą sieczkę z mojego mózgu 🙂

Krzysztof Arciszewski

Krzysztof Arciszewski

Nie może się oczywiście obyć bez polskiego śladu, a któż może się nam bardziej kojarzyć z Holandią niż Krzysztof Arciszewski (herbu Prawdzic). Urodzony 9 grudnia 1592 w Rogalinie kształcił się w szkołach ariańskich, a od 1619 służył na dworze Krzysztofa Radziwiłła. Pewnie zostałby w kraju, gdyby nie zabójstwo imć Brzeźnickiego, prawnika, który podobno zawładnął dobrami ojca Krzysztofa, Eliasza, a procesy, które po tym nastąpiły zrujnowały Arciszewskich. Krzysztof postanowił sam wyrównać rachunki i zastrzelił pana Brzeźnickiego, za co spotkała go infamia i banicja. Osiadł w Holandii, gdzie, korzystając ze wsparcia Radziwiłła, podjął studia w zakresie inżynierii wojskowej, artylerii i nawigacji. Wziął udział w wojnie trzydziestoletniej (1618-48). Przeniósł się do Francji, gdzie m.in. walczył dla kardynała Richelieu. W 1629 roku zaciągnął się na służbę holenderskiej Kompanii Zachodnioindyjskiej i został wysłany do Brazylii gdzie walczył z Hiszpanami i Portugalczykami (we wspomnianym muzeum w Madrycie można zobaczyć oryginalny Traktat z Tordesillas, podpisany w 1494r., dzielący nowoodkryty świat między Hiszpanię i Portugalię – w wyniku tego podziału Brazylia przypadła Portugalii). Wracał jeszcze dwukrotnie do Brazylii, zdobył twierdze Arrayal i Porto Calvo, dosłużył się generała a potem admirała, był wicegubernatorem i wodzem naczelnym wojsk holenderskich w Brazylii. Niestety nie układała mu się współpraca z gubernatorem de Nassau i w końcu podał się do dymisji. Pomimo natłoku obowiązków, Arciszewski znalazł czas na wykonywanie prac kartograficznych i zbieranie wiadomości na temat plemienia Tupi. Miał zamiar te informacje opublikować. Bardzo dobrze też traktował Indian, na których się natknął, nawet tych, którzy zmuszani byli walczyć dla Portugalczyków. Był pierwszym polskim kartografem i etnografem na kontynencie. W internecie można znaleźć pamiętnik napisany przez Arciszewskiego, bardzo ciekawa lektura.

W 1646 roku wrócił do Polski i przyjął od Władysława IV dowództwo artylerii królewskiej, walczył z Tatarami i Kozakami. Generał Arciszewski pojawił się nawet na stronach Ogniem i Mieczem, kiedy to Chmielnicki nadciąga na Lwów, z którego Wiśniowiecki uszedł. Arciszewski dowodził obroną miasta, a następnie dowodził artylerią królewską w odsieczy Zbaraża.

W 1650 roku podał się do dymisji i sześć lat później, 7 kwietnia, zmarł i został pochowany w Lesznie. Poza pamiętnikiem pozostawił po sobie rozprawę medyczną, wiersze i podobno całkiem niezłe portrety.

Tak więc wychodzi na to, że rzeczywistość mnie trochę rozczarowała. Muzeum warto zobaczyć, ale chyba nie opłaca się przyjeżdżać do Amsterdamu tylko po to. Zadowolony jednak jestem i miałem wielką frajdę podróżując 40 godzin zamiast lecieć dwie godziny 🙂

Bibliografia:

W. Słabczyński, Polscy podróżnicy i odkrywcy, Warszawa 1988, ss. 428.

H. Sienkiewicz, Ogniem i Mieczem, Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o., Kraków 2007, ss. 528.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Arciszewski

Categories: Biogramy, Podróż, Różności | Tagi: , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zmiany, zmiany, zmiany…

Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu, ale to nie z lenistwa. Sporo się ostatnio dzieje w moim życiu i jako rezultat tego wyprawa niestety została odłożona o 6 miesięcy. Sześć miesięcy to niby nie dużo, ale wystarczająco żeby zmienić trasę. Bo jeśli będę wyruszał na początku przyszłego roku, muszę obrać inny kierunek ze względu na pogodę. Podróżowanie w zimie po Ukrainie czy Kaukazie może być trochę bardziej skomplikowane niż w lecie 🙂 Dlatego podróż rozpocznie się od Meksyku. Taki był zresztą pierwotny plan. Obawiam się, że Stany i Kanada będą musiały poczekać, bo nie byłoby mądrym posunięciem zaczynanie podróży od drogich krajów. Ameryka Łacińska jest tańsza, no i nie ma żadnych ograniczeń wizowych, więc będę miał czas, żeby zobaczyć wszystko co chcę i bez zbędnego pośpiechu. Będę tylko musiał omijać Brazylię w czasie Mistrzostw Świata, ale przyjazd tuż po wydaje się być dobrym pomysłem, bo tłumów już nie będzie, a na pewno inwestycje poczynione przed Mistrzostwami ułatwią podróżowanie. No chyba, że nasza reprezentacja się zakwalifikuje i będzie potrzebowała dodatkowego wsparcia 🙂 Z nową trasą, Nowa Zelandia i Australia będą jedynymi drogimi krajami i wypadną w środku. Kiedy dotrę do Azji, powinienem już być ekspertem w tanim podróżowaniu 🙂

Bieszczady mi się marzą

Bieszczady mi się marzą

Cóź więc zrobić z wolnym czasem w tym roku…? Skupię się na odkrywaniu „polskiego” Londynu. Trzeba by też zaplanowac jakiś urlop… Pieniążki trzeba oszczędzać, więc mam dwie opcje: zostać w Londynie (nuuuda) albo pojechać do Polski. Ale nie chcę zamieniać jednego miasta na drugie, więc gdzie by tu wyskoczyć? Nigdy nie byłem w Bieszczadach, a ciągnie mnie w góry. Po drodze mógłbym zahaczyć o Muzeum Okręgowe w Tarnowie i zobaczyć część kolekcji Sanguszków, o której wspomniałem tutaj. Ale mam jeszcze kilka miesięcy na planowanie.

Muzeum Okręgowe w Toruniu

Muzeum Okręgowe w Tarnowie

Czas szybko leci, Wielkanoc już za miesiąc z kawałkiem. Nie pamiętam, kiedy byłem na Wielkanoc w Polsce… Postanowiłem wybrać trochę dłuższą drogę tym razem. Wezmę nocny autokar do Amsterdamu, spędzę dzień w Amsterdamie (Muzeum Marynistyczne mi się marzy), po czym wsiądę do nocnego pociągu Jan Kiepura do Poznania, szybka przesiadka i już jestem we Wrocławiu, ze sporym zapasem czasu na przygotowanie święconki 🙂 Wyniesie mnie to wszystko mniej więcej tyle samo, co samolot „tanich lini lotniczych”, a ile nowych doświadczeń?!?

Muzeum Marynistyczne w Amsterdamie

Muzeum Marynistyczne w Amsterdamie

Trasa pociągu Jan Kiepura

Trasa pociągu Jan Kiepura

Obiecuję również poprawę – nowe wpisy będą się pojawiały regularnie. Nie dajcie się grypie!!!

Categories: Podróż, Różności | Tagi: , , , , | 2 Komentarze

Pamiętamy

Od dawna odkładana wizyta na cmentarzu Gunnersbury w dzielnicy Chiswick w końcu doszła do skutku. Najgorsze jest to, że przez rok pracowałem na Chiswicku, ale jakoś się nie udało pójść. Dotarłem tam w czwartkowe popołudnie i miałem cały cmentarz dla siebie. Podejrzewam, że pogoda odstraszyła odwiedzających (chociaż była angielska:)). Swoje kroki skierowałem w stronę Pomnika Katyńskiego. Pomnik ten jest uznawany za pierwszy odsłonięty w zachodniej Europie (18 września 1976 roku), ale już w 1964 roku w kościele Bożego Miłosierdzia w Manchesterze pojawiła się urna z ziemią z Katynia i krzyż zrobiony z ułamka muru klasztornego w Kozielsku. Trzy lata później w kościele św. Andrzeja Boboli w Londynie odłonięta została tablica pamiątkowa, a 16 listopada 1975 roku stanął pomnik w Sztokholmie.

Projekt pomnika w Londynie natrafił na różne przeszkody, takie jak brak poparcia rządu brytyjskiego czy sprzeciwy Moskwy. W projekt było zaangażowanych wiele osobistości brytyjskiego życia politycznego (m.in. wnuk Winstona Churchilla). Na odsłonięciu było około 8000 osób, w tym przedstawieciele kilku ambasad. Zabrakło przedstawicieli zachodnioeuropejskich państw, a brytyjski rząd nie zezwolił na wojskową asystę. Kto by pomyślał, że 30 lat później dalej nie będą mieli jaj… Jednak się udało!

Pomnik Katyński

Pomnik Katyński

Pamięci 14 500 polskich jeńców wojennych, którzy w 1940 roku zniknęli z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie, z czego 4500 zidentyfikowano później w masowych grobach w Katyniu w pobliżu Smoleńska

DSCN1958

Zanim doszedłem jednak do pomnika zacząłem zauważać polskie nazwiska na mijanych grobach. Zwolniłem i zacząłem się rozglądać. Myślę, że około 20% ludzi spoczywających na tym cmentarzu to Polacy. Moim oczom zaczęły sie ukazywać stopnie wojskowe, odznaczenia, symbole Polski Walczącej czy Orła w koronie. Czasem nazwisku towarzyszył tylko jeden wyraz, np. „Lwowianin”…

Zygmunt Witymir Bieńkowski - dowódca dywizjonu 303 od 1 grudnia 1942 do 4 lipca 1943 roku

Zygmunt Witymir Bieńkowski – dowódca dywizjonu 303 od 1 grudnia 1942 do 4 lipca 1943 roku

Generał Malinowski walczył m.in. w Legionach i pod gen. Hallerem. W 1946 roku został przez komunistyczny rząd pozbawiony obywatelstwa polskiego.

Generał Malinowski walczył m.in. w Legionach i pod gen. Hallerem. W 1946 roku został przez komunistyczny rząd pozbawiony obywatelstwa polskiego.

Zbigniew Stypułkowski - jeden z sądzonych w tzw. Procesie Szesnastu

Zbigniew Stypułkowski – jeden z sądzonych w tzw. Procesie Szesnastu

DSCN1981

DSCN1979

Przy pomniku uciąłem sobie pogawędkę z rodaczką, tym razem była to przedstawicielka emigracji postsolidarnościowej. Nie ma za bardzo łączności między „nową” emigracją a emigracją powojenną, ale jeśli chodzi o emigrację po roku 80-tym i tę powojenną, wcale nie jest lepiej. W trakcie 10-minutowej rozmowy pojawiły się zarzuty pod adresem emigracji powojennej. Rzeczywiście potrzeba wojny, żebyśmy się zjednoczyli… Rozmówczyni moja zaoszczędziła mi czasu, pokazując mi grób Kazimierza Sabbata, Prezydenta Rzecypospolitej Polskiej i gen. Józefa Hallera (jak to pani powiedziała – „to ten od morza, tak?”:)). Co dziwne, ominęła grób, na którym mi najbardziej zależało – generała Bora-Komorowskiego. Przypadek? Nie dam się wciągnąć w żadne teorie spiskowe 😉 Zawdzięczam jej jednak namiar na polskiego księdza, który jest mocno zaangażowany w opiekę nad polskimi grobami.

Kazimierz Sabbat, przedostatni Prezydent RP na Uchodźstwie

Kazimierz Sabbat, przedostatni Prezydent RP na Uchodźstwie

Generał Józef Haller von Hallenburg ("ten od morza") - zdecydowanie najbardziej zadbany polski grób na ttym cmentarzu

Generał Józef Haller von Hallenburg („ten od morza”) – zdecydowanie najbardziej zadbany polski grób na tym cmentarzu

Generał Tadeusz Bór-Komorowski - kawalerzysta, olimpijczyk, komendant AK i dowódca Powstania Warszawskiego, Naczelny Wódz i Premier Rządu RP

Generał Tadeusz Bór-Komorowski – kawalerzysta, olimpijczyk, komendant AK i dowódca Powstania Warszawskiego, Naczelny Wódz i Premier Rządu RP

Byłbym zapomniał – zostało mi dokladnie 6 miesięcy do ostatniego dnia w pracy!!! Trzymajcie się ciepło.

Categories: Różności | Tagi: , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: