Biogramy

Uwaga, miny!

O tym, że Polacy „złamali” Enigmę chyba wszyscy wiedzą, ale mamy na koncie jeszcze jeden wynalazek, który przyczynił się do uratowania tysięcy żyć, ale pozwólcie mi trochę podbudować napięcie 🙂

Defilada niemiecka na Polach Elizejskich

Defilada niemiecka na Polach Elizejskich

Po upadku Francji w czerwcu 1940 r., niemalże od razu zaczęto formowanie jednostek I-go Korpusu Polskiego w Wielkiej Brytanii. Jednostki polskie miały za zadanie obronę wschodniego wybrzeża Szkocji. Liczono się wtedy jeszcze z niebezpieczeństwem inwazji niemieckiej od strony Norwegii. W 1941 r., w czasie rutynowych działań, patrol 10 Brygady Kawalerii Pancernej wpadł na miny przeciwdesantowe, a poniesione straty (wszyscy rozerwani na strzępy) bardzo poruszyły naszego dzisiejszego bohatera.

Józef Kosacki

Józef Kosacki

Józef Stanisław Kosacki urodził się 21 kwietnia 1909 roku w Łapach (pod Białymstokiem). Ukończył szkoły w Częstochowie (nie było to IV Liceum Ogólnokształcące), po czym dostał się na Politechnikę Warszawską, na której uzyskał w 1933 r. dyplom inżyniera elektryka. Po studiach odbył przeszkolenie w Szkole Podchorążych Rezerwy Saperów w Modlinie (kilka lat przed Ryszardem Białousem) i praktykę w Nowym Dworze Mazowieckim. Od 1934 roku aż do wybuchu wojny pracował przy wzmacniakach telegraficznych w Państwowym Instytucie Telekomunikacyjnym w Warszawie.

4 września zgłosił się na ochotnika i służył w oddziale łącznościowym, który m.in. uruchomił radiostację, przez którą tak płomiennie przemawiał Stefan Starzyński.

Wraz z oddziałem przedostał się na Węgry, gdzie został internowany. Zbiegł wkrótce z obozu i korzystając z podrobionych dokumentów dostał się przez Włochy do Francji. Francja waleczną się nie okazała, więc Kosacki przedostał się do Wielkiej Brytanii, gdzie służył w Centrum Wyszkolenia Łączności w Szkocji (najpierw w Dundee, później w St. Andrews). W trakcie jego służby w Szkocji doszło do wyżej wspomnianego wypadku. Pan Józef postanowił coś z tym zrobić. Już przed wojną zauważył, że wzmacniaki inaczej reagowały na metal i tak zaczął w głowie Kosackiego kiełkować pomysł.

Swoimi przemówieniami we Wrześniu Prezydent Starzyński podnosił ducha w narodzie.

Swoimi przemówieniami we Wrześniu Prezydent Starzyński podnosił ducha w narodzie.

Mój związek z Dundee ogranicza się do biletu wstępu do... toalety publicznej na dworcu autobusowym, zakupionym w 2004 r. :)

Mój związek z Dundee ogranicza się do biletu wstępu do… toalety publicznej na dworcu autobusowym, zakupionym w 2004 r. 🙂

W ciągu trzech miesięcy, przy współpracy sierżanta Andrzeja Gabrosia, Kosacki opracował wykrywacz min. Zbiegło się to z konkursem ogłoszonym przez brytyjskie Ministerstwo Zaopatrzenia na ręczny wykrywacz min. Zwyciężyć miał ten projekt, który odnajdzie najwięcej rozrzuconych monet w trawie. Wykrywacz Kosackiego odnalazł je wszystkie w najkrótszym czasie i pobił brytyjskie projekty na głowę. Pan Józef, bez opatentowania przekazał bezpłatnie swój projekt Brytyjczykom – zależało mu na tym, żeby zapobiegać strasznym wypadkom, a nie żeby zbijać fortunę.

Wykrywacz w akcji w Afryce Północnej

Wykrywacz w akcji w Afryce Północnej

Polish Mine Detector Mark 1 (wzór 1) został wdrożony do produkcji i pierwsze 500 egzemplarzy zostało użytych w tzw. II bitwie pod El Alamein jesienią 1942 roku. Wykrywacz min wg projektu Kosackiego był również produkowany przez Amerykanów i Rosjan i był używany przez Armię Brytyjską aż do 1995 roku.

Polski Wykrywacz Min - ten egzemplarz można oglądać w Muzeum Sikorskiego w Londynie

Polski Wykrywacz Min – ten egzemplarz można oglądać w Muzeum Sikorskiego w Londynie

Kosacki został w Anglii do 1947 roku, nadzorując najpierw produkcję min a później współpracując z Royal Navy. Następnie wrócił do Polski, gdzie znowu podjął pracę w Państwowym Instytucie Telekomunikacyjnym w Warszawie, uzyskując tam stopień docenta. Od 1956 do 1976 r. pracował w Instytucie Badań Jądrowych. W 1964 roku został profesorem nadzwyczajnym w Wojskowej Akademii Technicznej.

Józef Kosacki zmarł 26 kwietnia 1990 roku i został pochowany w Warszawie. Dopiero po 1989 roku prawda o Kosackim i jego wynalazku zaczęła wychodzić na jaw. W czasie wojny zmieniano nazwisko wynalazcy wykrywacza, aby Niemcy nie mogli się mścić na jego rodzinie, a po wojnie komuniści nie byli zainteresowani jego osiągnięciami na Zachodzie. Trudno powiedzieć ilu tysiącom ludzi wynalazek Kosackiego uratował zdrowie bądź życie.

W 2005 Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej we Wrocławiu przyjął imię profesora Józefa Kosackiego. Tam też można znaleźć jedyny prototyp polskiego wykrywacza min oraz mundur Kosackiego z czasów wojny.

Bibliografia:

http://www.mazowszelok.pl/postacie-historyczne/468-wykrywacz-min-prof-jozef-kosacki

http://pl.wikipedia.org/wiki/Józef_Kosacki

Reklamy
Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , | Dodaj komentarz

Wspaniałe miasto Amsterdam

Święta, święta i po świętach… Zawsze tak jest, choć tym razem miałem wrażenie, że dłużej mi zabrał dojazd niż same święta 🙂 Ale od początku…

Jak wiecie, wybrałem sobie ambitniejszą drogę do Polski na Wielkanoc, a mianowicie wziąłem nocny autokar z Londynu do Amsterdamu (Megabus). Podróż minęła szybko i w miarę wygodnie, bo do Brukseli nikt koło mnie nie siedział. Były tylko dwa małe zgrzyty, przeprawa promem i pewne pasażerki. Na prom wjechaliśmy ostatni, więc kiedy już weszliśmy na „salony”, mogłem zapomnieć o miejscu do siedzenia, bo wszędzie się pokładali ci, którzy na prom dostali się pierwsi. Nic to, znalazłem kawałek podłogi. Co do pasażerek… Usiadły za mną dwie Amerykanki i chyba bym zwariował, gdybym nie mógł słuchać muzyki, bo przez moment ich posłuchałem. Zmienię temat, zanim wyjdzie ze mnie cała niechęć do Amerykanów…

Dotarliśmy do Amsterdamu około 9 rano i szybciutko się władowałem do tramwaju, żeby dotrzeć na dworzec i zostawić plecak w przechowalni. Byłem wcześniej w Amsterdamie ale nie jechałem tramwajem, więc się zdziwiłem, kiedy w środku zobaczyłem budkę z panem sprzedającym bilety. Taki mini kiosk Ruchu, choć gazet niestety nie miał 😦

Muzeum i "Amsterdam"

Muzeum i „Amsterdam”

East Indiaman "Amsterdam"

East Indiaman „Amsterdam”

Muzeum Marynistyczne znajduje się jakieś 15 minut spacerkiem od stacji, więc szybciutko się tam doturlałem i zacząłem sycić oczy widokiem dawnego Arsenału i statku (East Indiaman) „Amsterdam”. Jest to replika, ale robi wrażenie. Wrak oryginału spoczywa na dnie u wybrzeży angielskich. Środek Muzeum również robi duże wrażenie, bardzo nowoczesne wnętrza, miła obsługa i… tyle. Byłem rozczarowany ilością niewykorzystanego miejsca. Może za często bywam w Muzeum Sikorskiego, które jest niemalże zagracone, ale w Amsterdamie przesadzili. Sala z globusami była świetna. Spędziłem tam ponad pół godziny podziwiając te arcydzieła z XV i XVI wieku. Znalazłem nawet Rzeczpospolitą na jednym, ale zdjęcie mi wyszło niewyraźne. Zapewne ze względu na globusy, panował tam półmrok. Rozczarowanie moje jest spowodowane tym, że przecież Holandia kiedyś królowała na morzach. Straciła to panowanie na rzecz Royal Navy, ale jest się czym chwalić, a Muzeum sprawia wrażenie niedokończonego projektu. Globusy, statek i różne przyrządy używane kiedyś na żaglowcach na szczęście sprawiły, że nie żałuję wizyty (zwłaszcza zaglądania w każdy zakamarek statku), ale w moim rankingu dalej na pierwszym miejscu jest Muzeum Marynistyczne w Madrycie, w którym byłem dwa razy i za każdym razem szczęka mi opadała.

Globusiki

Globusiki

Ozdóbki

Ozdóbki

To nie ozdoby - to sondy ręczne (ołowianki) do pomiaru głębokości. W tę dziurkę nakłada sie łoju, do którego  przykleja się podłoże i mamy rozeznanie jaki rodzaj dna morskiego jest pod kadłubem (piasek, glina, muszelki, itp.)

To nie ozdoby – to sondy ręczne (ołowianki) do pomiaru głębokości. W te dziurki nakłada sie łoju, do którego przykleja się podłoże i mamy rozeznanie jaki rodzaj dna morskiego jest pod kadłubem (piasek, glina, muszelki, itp.)

Po muzeum miałem jeszcze czas na małe zwiedzanie, bardzo przyjemną 😉 pogawędkę w pubie z dwoma Norwegami i musiałem się zbierać do Jana Kiepury i ruszać nach Posen! gdzie się przesiadłem na pociąg do Wrocławia. Pociąg, mimo że jedzie przez pół Europy (i to tej lepiej rozwiniętej) od razu mnie wprowadził w polskie realia, ale starczy już tego narzekania.

W czasie zwiedzania Muzeum moja wyobraźnia chodziła na najwyższych obrotach i widziałem siebie na pokładzie statku, patrzącego na wyłaniający się z mgły zarys lądu… Myślę, że wszystkie przeczytane relacje podróżnicze pomieszane z twórczością Conrada zrobiły niezłą sieczkę z mojego mózgu 🙂

Krzysztof Arciszewski

Krzysztof Arciszewski

Nie może się oczywiście obyć bez polskiego śladu, a któż może się nam bardziej kojarzyć z Holandią niż Krzysztof Arciszewski (herbu Prawdzic). Urodzony 9 grudnia 1592 w Rogalinie kształcił się w szkołach ariańskich, a od 1619 służył na dworze Krzysztofa Radziwiłła. Pewnie zostałby w kraju, gdyby nie zabójstwo imć Brzeźnickiego, prawnika, który podobno zawładnął dobrami ojca Krzysztofa, Eliasza, a procesy, które po tym nastąpiły zrujnowały Arciszewskich. Krzysztof postanowił sam wyrównać rachunki i zastrzelił pana Brzeźnickiego, za co spotkała go infamia i banicja. Osiadł w Holandii, gdzie, korzystając ze wsparcia Radziwiłła, podjął studia w zakresie inżynierii wojskowej, artylerii i nawigacji. Wziął udział w wojnie trzydziestoletniej (1618-48). Przeniósł się do Francji, gdzie m.in. walczył dla kardynała Richelieu. W 1629 roku zaciągnął się na służbę holenderskiej Kompanii Zachodnioindyjskiej i został wysłany do Brazylii gdzie walczył z Hiszpanami i Portugalczykami (we wspomnianym muzeum w Madrycie można zobaczyć oryginalny Traktat z Tordesillas, podpisany w 1494r., dzielący nowoodkryty świat między Hiszpanię i Portugalię – w wyniku tego podziału Brazylia przypadła Portugalii). Wracał jeszcze dwukrotnie do Brazylii, zdobył twierdze Arrayal i Porto Calvo, dosłużył się generała a potem admirała, był wicegubernatorem i wodzem naczelnym wojsk holenderskich w Brazylii. Niestety nie układała mu się współpraca z gubernatorem de Nassau i w końcu podał się do dymisji. Pomimo natłoku obowiązków, Arciszewski znalazł czas na wykonywanie prac kartograficznych i zbieranie wiadomości na temat plemienia Tupi. Miał zamiar te informacje opublikować. Bardzo dobrze też traktował Indian, na których się natknął, nawet tych, którzy zmuszani byli walczyć dla Portugalczyków. Był pierwszym polskim kartografem i etnografem na kontynencie. W internecie można znaleźć pamiętnik napisany przez Arciszewskiego, bardzo ciekawa lektura.

W 1646 roku wrócił do Polski i przyjął od Władysława IV dowództwo artylerii królewskiej, walczył z Tatarami i Kozakami. Generał Arciszewski pojawił się nawet na stronach Ogniem i Mieczem, kiedy to Chmielnicki nadciąga na Lwów, z którego Wiśniowiecki uszedł. Arciszewski dowodził obroną miasta, a następnie dowodził artylerią królewską w odsieczy Zbaraża.

W 1650 roku podał się do dymisji i sześć lat później, 7 kwietnia, zmarł i został pochowany w Lesznie. Poza pamiętnikiem pozostawił po sobie rozprawę medyczną, wiersze i podobno całkiem niezłe portrety.

Tak więc wychodzi na to, że rzeczywistość mnie trochę rozczarowała. Muzeum warto zobaczyć, ale chyba nie opłaca się przyjeżdżać do Amsterdamu tylko po to. Zadowolony jednak jestem i miałem wielką frajdę podróżując 40 godzin zamiast lecieć dwie godziny 🙂

Bibliografia:

W. Słabczyński, Polscy podróżnicy i odkrywcy, Warszawa 1988, ss. 428.

H. Sienkiewicz, Ogniem i Mieczem, Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o., Kraków 2007, ss. 528.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Arciszewski

Categories: Biogramy, Podróż, Różności | Tagi: , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Pierwszy polski podróżnik

Myślę, że moja fascynacja Wielkimi Odkryciami Geograficznymi zaczęła się od lektury Przygód Tomka Wilmowskiego Alfreda Szklarskiego. W każdej z części Tomek „wyszukiwał” wiadomości na temat Polaków w danej części świata i przedstawiał je swoim kompanom. Z wiekiem przerzuciłem się na relacje odkrywców, począwszy od portugalskich poczynań w XV wieku. Duży nacisk w swoich poszukiwaniach kładłem na aspekt antropologiczny i etnograficzny. Interesował mnie sposób życia danego ludu, wliczając w to najprostsze czynności. Często bowiem ludy tubylcze, określane przez „cywilizowanych” Europejczyków dzikusami, doskonale dawały sobie radę bez dobroci owej cywilizacji. O wpływie i roli Kościoła nawet nie wspomnę.

A jak do Odkryć ma się sprawa polska, bo przecież o tym miało być?!? Napiszę dzisiaj parę słów na temat pierwszego polskiego podróżnika. Ale musimy sie trochę cofnąć w czasie, tak o 800 (osiemset) lat… Czytaj dalej

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

„Jerzy”

Bardzo często zadziwia mnie „żywotność” ludzi, którzy przeszli przez piekło Drugiej Wojny Światowej, jakby te okropieństwa, które widzieli w czasie wojny, dały im chęć do życia. Ja poznałem w Instytucie kilkoro 90-latków, Jan Nowak-Jeziorański dożył 91 lat, Generał Maczek 102 lat, a Jan Karski „jedynych” 86 lat 🙂 Duże znaczenie zapewne ma fakt, że dorastali w o wiele zdrowszym otoczeniu. Powietrze było czystsze, żywność zdrowsza – niewielu z nas grozi dożycie 90-tki.

Bohater dzisiejszego posta żył 78 lat, ale wydaje mi się, że miał bardzo udane życie. Ale od początku.

Ryszard Białous, "Jerzy"

Ryszard Białous, „Jerzy”

Ryszard Mieczysław Białous („Jerzy”, „Taran”) urodził się 4 kwietnia 1914 roku w Warszawie (wciąż w Imperium Rosyjskim). Od dziesiątego roku życia należał do 6. Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im. Gen. Henryka Dąbrowskiego, gdzie przeszedł wszystkie stopnie od Młodzika a od 1936r. pełnił funkcję komendanta Hufca „Powiśle”. Ukończył Gimnazjum im. Św. Stanisława Kostki, gdzie uzyskał świadectwo dojrzałości w 1932 roku. Wstąpił na Uniwersytet Warszawski, Wydział Matematyczno-Przyrodniczy, skąd się przeniósł rok później na Architekturę, na Politechnice Warszawskiej. W 1936r. uzyskał z wynikiem dobrym tytuł inżyniera. Rok później przerwał studia, powołany został do Centrum Wyszkolenia Saperów w Modlinie i w 1938r. skończył z II lokatą Szkołę Podchorążych Rezerwy Saperów, uzyskując stopień plutonowego podchorążego saperów. Wrócił na uczelnię, jednak już w marcu 1939r. został powołany do służby czynnej jako saper w w 8 Dywizji Piechoty w Modlinie.W czerwcu zwolnił się na własną prośbę, aby uzyskać absolutorium na Politechnice Warszawskiej i wziąść ślub z Krystyną Błońską. Nie było mu dane długo się cieszyć małżonką, bo już 1-go sierpnia powrócił do 8 Dywizji Piechoty jak dowódca plutonu saperów. We Wrzeźniu stosując działania opóźniające dotarł do Warszawy, gdzie wziął udział w obronie Warszawy. 19.09. został ranny w obie nogi.

Po powrocie do zdrowia zaangażował się w działalność konspiracyjną ZO (Związek Odwetu – organ wydzielony z ZWZ – Związku Walki Zbrojnej). Jesienią 1942r. po utworzeniu Grup Szturmowych i KEDYW-u (Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej) zostaje dowódcą 300-osobowego Oddziału Specjalnego „Jerzy”. Jego zastępcą był Tadeusz „Zośka” Zawadzki, dowódca grupy „Atak” w trakcie Akcji pod Arsenałem, który zginął w ataku na strażnicę Grenzschutz i na cześć którego nazwany został Batalion „Zośka” (1 września 1943 roku).

Odznaka Batalionu "Zośka"

Odznaka Batalionu „Zośka”

W czasie Powstania Warszawskiego Batalion „Zośka”, jako część brygady dywersyjnej „Broda 53” przeszedł najcięższy szlak bojowy, walcząc na Woli, Starym Mieście i Czerniakowie. Po jego upadku „zośkowcy” przedostali się kanałami na Mokotów, a po kapitulacji tej dzielnicy – do Śródmieścia. Nieliczną grupę „Jerzy” przeprowadził naziemnie do Śródmieścia Południe. Straty batalionu wyniosły około 350 żołnierzy. Za swoje czyny „Jerzy” otrzymał trzykrotnie Krzyż Walecznych oraz Order Virtuti Militari V klasy.

Ryszard Białous w 1. SBS

Ryszard Białous w 1. SBS

Po Powstaniu trafił do obozów jenieckich w Bergen-Belsen, Gross-Born i Sandbostel. Po uwolnieniu został dowódcą plutonu opieki w 1. Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej organizując Klub Oficerski i szkołę dla żołnierzy. Zdecydował się zostać na Zachodzie, słysząc jak Sowieci traktują AK-owców. Wrócił jednak do kraju w 1946r. razem z transportem darów i tym samym konwojem wywiózł z kraju żonę i dzieci oraz kilkunastu towarzyszy broni. W 1947r. zamieszkał w Londynie, drażnił go jednak wyniosły stosunek Anglików do Polaków i Polski. Za namową znajomego postanowił się przenieść do Argentyny.

Karta Ewidencyjna

Karta Ewidencyjna

9 lipca 1948r. wylądował w Buenos Aires, które pod rządami generała Perona było areną strajków i walk ulicznych. To było powodem przenosin wraz z rodziną na zachód, do miejscowości Quillen w prowincji Neuquen. Wraz ze znajomym z 1. SBS uruchomił fabrykę domów, która wkrótce splajtowała. Niezrażony niepowodzeniem użył swoją wiedzę i doświadczenia przy budowie dróg i mostów. Zaprojektował i nadzorował budowę lotniska w Quillen. W 1961 przenosi się do miejscowości Zapala, żeby umożliwić swoim dzieciom dostęp do edukacji. Dwa lata później dostał od rządu zlecenie na zaprojektowanie i wybudowanie uzdrowiska w Caviahue, przy granicy z Chile. Został dyrektorem technicznym Zarządu Turystyki i Uzdrowisk, następnie dyrektorem generalnym Służby Hydrologicznej i Energii Elektrycznej. Podlegała mu całkowicie sieć wodna, wodociągi oraz produkcja i dystrybucja elektryczności. W latach 1966-1969 był dyrektorem realizacji projektów z ramienia Ministerstwa Budownictwa prowincji Neuquen. Jako dyrektor firmy „Adelphia” przez kolejne dwa lata budował linię przesyłową elektroenergetyczną, drogę w górach, gazociąg. Od 1976 r. dodatkowo mianowany został dyrektorem Uzdrowisk Termalnych. Udzielał się w Związku Polaków w Argentynie, czynnie działał w organizacjach kombatanckich. W Patagonii założył pierwszy w Argentynie klub biathlonowy. Był aktywnym narciarzem i alpinistą. Wspinał się w Andach, zdobywając kilka dziewiczych szczytów. Odwiedził Polskę tyko raz w 30-tą rocznicę wybuchu Powstania. W trakcie tej wizyty odwiedził rodzinę, szlak bojowy „Zośki” i groby kolegów.

Ośrodek w Caviahue jest dziś bardzo popularny w Argentynie

Ośrodek w Caviahue jest dziś bardzo popularny w Argentynie

Zmarł 24 marca 1992 roku i został pochowany na cmentarzu w Neuquen. Postaram sie odnaleźć Jego grób, kiedy będę w Argentynie.

Co prawda nie był zesłany tak jak Bronisław Piłsudski, jednak pan Ryszard również zwrócił się w stronę antropologii (piękna kontynuacja XIX-wiecznych polskich tradycji naukowych). Mianowicie zamieszkał on z rodziną na terenie należącym do plemienia Araukanów (oni sami nazywają siebie Mapucze – Ludzie Ziemi). Białous był założycielem Towarzystwa Araukańskiego. Studiował ich zwyczaje, język i podania – stał się znawcą kultury Mapucze i posiadał sporą kolekcję artefaktów. Myślę, że był pod wrażeniem faktu, iż Mapucze nie dali się podbić Inkom i Hiszpanom i dopiero wojska chilijskie zadały im klęskę. Czyżby swoją hardością przypominali mu Warszawiaków?

Indianie Mapucze (Araukanie)

Indianie Mapucze (Araukanie)

Bibliografia:

N. Davies, Powstanie ’44, Wydawnictwo „Znak”, 2004, ss. 958.

K. Utracka, Poległym chwała, wolność żywym. Oddziały Walczącej Warszawy, Warszawa 2005, ss. 70.

http://www.1944.pl/historia/powstancze-biogramy/Ryszard_Bialous

http://histmag.org/Ryszard-Bialous-ps.-Jerzy-2851

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Na ratunek żubrom

Pamiętacie zapewne sylwetkę Konstantego Jelskiego, opisaną w jednym z poprzednich postów. Otóż jego współpraca z Gabinetem Zoologicznym w Warszawie była tak owocna, że kiedy Konstanty przerwał swą współpracę z Gabinetem, szybko zapadła decyzja, aby wysłać tam kolejnego naukowca, który by kontynuował badania. Naukowiec ten jest bohaterem dzisiejszego posta.

Jan Sztolcman

Jan Stanisław Sztolcman urodził się 19 listopada 1854 roku w Warszawie. Po ukończeniu gimnazjum rozpoczął w 1872 roku studia zoologiczne na Uniwersytecie Warszawskim. W tym też roku związał się z Gabinetem Zoologicznym, skupiającym wielu naukowców. Został asystentem opiekuna Gabinetu, Władysława Taczanowskiego, któremu pomagał m.in. w preparowaniu ptaków nadsyłanych przez Konstantego Jelskiego. Mecenat finansowy sprawowali hr.Aleksander i Konstanty Braniccy, ten ostatni sfinansował również wyprawy Jelskiego.

Kiedy w 1875 roku Jelski zakończył swoją współpracę z Gabinetem, Sztolcman porzucił studia i wyruszył do Peru. Jako bazę wypadową do wypraw obrał Sztolcman Limę. Wyprawy te obejmowały tereny Peru i Ekwadoru. W trakcie tych wypraw odkrył Sztolcman cztery nowe gatunki ptaków i opisywał plemiona indiańskie. Jako jeden z pierwszych zoologów i Polaków opisał kolibry.

W 1881 Sztolcman powrócił do kraju, ale już w następnym roku wyjechał do Ekwadoru, obierając miejscowość Guayaquila jako swoją bazę, skąd wybierał się na wyprawy badawcze w głąb kraju. Towarzyszył mu w tych wyprawach Józef Siemiradzki (geolog i paleontolog), któremu zawdzięczamy relacje z tych wypraw. W tym samym roku doszło do bardzo miłego wydarzenia. Poznali mianowicie obaj panowie Ernesta Malinowskiego (budowniczego Centralnej Kolei Transandyjskiej i bohatera narodowego Peru), z którym spędzili Wigilię. Jeśli ktoś spędził Święta Bożego Narodzenia poza domem, to wie, jak przygnębiające to jest. W trójkę na pewno było raźniej. Do postaci pana Malinowskiego jeszcze powrócę.

Sztolcman (po lewej) i Siemiradzki oraz pies Sztolcmana Dżok. Forografia zrobiona w 1883 roku w Ekwadorze.

W 1884 roku Sztolcman powrócił do Warszawy, gdzie trzy lata później objął kierownictwo nowozałożonego Muzeum Zoologicznego Branickich, przekształconego w 1919 roku w Państwowe Muzeum Zoologiczne. Pracując w tej instytucji uzyskał tytuł docenta i profesora geologii i paleontologii.

W 1899 roku założył i redagował do końca swego życia czasopismo „Łowiec Polski”. Założył również Towarzystwo Kynologiczne.

Wydanie Łowca Polskiego

W 1901 roku wziął Sztolcman udział w wyprawie badawczej do Sudanu.

W 1923 roku został Jan Sztolcman delegatem Polskiej Państwowej Komisji Ochrony Przyrody na Międzynarodowym Kongresie Ochrony Przyrody w Paryżu. Tam, opierając się na doświadczeniach Ligi Ochrony Bizona Amerykańskiego, przedstawił projekt ratowania żubrów od zagłady. Projekt się spodobał i w tym samym roku powstało Międzynnarodowe Towarzystwo Ochrony Żubra. Był to ostatni dzwonek, ponieważ w tamtym czasie żyło około 50 żubrów na całym świecie i to tylko w niewoli (ostatni wolno żyjący żubr został zabity w 1919 roku). Obecnie populacja żubrów liczy około 3 tysięcy osobników na całym świecie.

Dzięki Sztolcmanowi możemy wciąż podziwiać te piękne zwierzęta.

Pomimo, że był Sztolcman bardzo zajętym człowiekiem, znalazł czas, aby  od 1924 roku prowadzić wykłady z łowiectwa w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Od 1926 roku był również członkiem Państwowej Rady Ochrony Przyrody.

Jan Sztolcman zmarł 29 kwietnia 1928 roku i został pochowany w Wilanowie.

Poza uratowaniem żubra, pozostawił Sztolcman po sobie prawie 370 publikacji, które się ukazały w Polsce, Francji, Anglii, Niemczech i Rosji. Jego nazwiskiem nazwano wiele gatunków ptaków i zwierząt. Należy do jednych z najbardziej zasłużonych badaczy Ameryki Południowej.

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , | Dodaj komentarz

A imię jego łapiący pająki…

Dzisiejszy post będzie o postaci mało znanej, chyba że ktoś jest zapalonym zoologiem… Mowa będzie o Konstantym Jelskim, zoologu i podróżniku.

Konstanty Roman Jelski urodził się 17 lutego 1837 w majątku rodziców we wsi Łada, guberni mińskiej,  parafii Śmiłowicze. Rodzice jego, Michał i Klotylda (siostra Stanisława Moniuszki – kompozytora) byli zamożni, co znacznie ułatwiło edukację młodego Konstantyna.

Konstanty Jelski

Po ukończeniu gimnazjum w Mińsku, rozpoczął Konstanty studia w Moskwie na fakultecie medycznym skąd, po trzech latach przeniósł się do Kijowa na fakultet przyrodniczy. Jak się przekonacie, wiek XIX obrodził wieloma wybitnymi polskimi naukowcami. Niestety, droga do kariery naukowej w tamtych czasach musiała prowadzić przez uniwersytet któregoś z zaborców, ale na uwagę zasługuje fakt, że rodacy nasi wykorzystywali sposobność, aby uzyskać wykształcenie, nie dając się przy tym zrusyfikować czy zgermanizować. Jak ciężkie jest to zadanie, widać wyraźnie w dzisiejszym Tybecie, gdzie około 50% Tybetańczyków jest analfabetami, a wg Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, prowadzona polityka oświatowa w Tybecie jest „asymilacyjna”… Brzmi znajomo, nieprawdaż?

Ale wracając do Konstantego, w 1858 obronił pracę „O tchawicy ptaków” i uzyskał, wraz ze złotym medalem, tytuł magistra. Przez pewien czas pracował jako konserwator gabinetu zoologicznego, a w 1863 roku zaproponowano mu wykłady z zoologii na Uniwersytecie Kijowskim, ale Konstanty nie czuł się na siłach i odmówił. W celu dalszej nauki zamierzał udać sie do Niemiec, ale wylądował w… Turcji, gdzie m.in. wykonywał tak ambitne zajęcia, jak kolorowanie map przeznaczonych do szkół. Nie wiadomo za bardzo jaki wpływ na Konstantego miał wybuch Powstania Styczniowego.

W 1865 roku dostał się do Paryża skąd pod koniec lipca udał się na pokładzie „Amazonki” do Gujany Francuskiej. Jak fanatycznym zoologiem był Konstanty, możemy sie dowiedzieć, czytając jego „Popularno-przyrodnicze opowiadania z pobytu w Gujanie francuzkiej i po części Peru:  (od r. 1865-1871)”. Przeżywał  prawdziwe katusze, kiedy pierwszego dnia postoju na Maderze nie pozwolono mu zejść na ląd, a przecież „Gatunki owadów i ślimaków wyspy Madery nie znajdują się nigdzie indziej…”.

Pocztówka z Gujany z tamtego okresu

W Gujanie spędził ponad cztery lata, po czym udał się do Peru, gdzie został przez następne dziesięć. Od 1868 roku dostawał Konstanty wsparcie od hr. Konstantego Branickiego (podróżnika, przyrodnika, sponsora wypraw) , który chciał, aby Jelski udał się bardziej w głąb Ameryki Południowej i  żeby przesyłał zbiory do Polski. Dzięki tej współpracy wiele pięknych okazów świata zwierzęcego i roślinnego trafiło do Warszawy i Krakowa. Zbiory te dostarczyły materiału naukowego dla wielu prac naukowych. Samych okazów pająków z Peru przysłał Konstanty ponad 300 (trzysta) gatunków…

Okazy ptaków wysłane przez Jelskiego

Myślał też Konstanty o ożenku, starał się podobno nawet o jakąś Peruwiankę, ale nic z tego nie wyszło. Ożenił się dopiero po powrocie do kraju, z kuzynką swoją Heleną Korsakówną. Przyjął tez posadę kustosza zbiorów przyrodniczych Akademii Umiejętności. W celu wspomożenia budżetu domowego, Konstanty często wyjeżdżał do Francji czy Dalmacji (teren dzisiejszej Chorwacji) po rozmaite okazy, które potem odsprzedawał. Podobno gdyby nie musiał się skupiać na pracy zarobkowej, napisałby wiele dzieł naukowych. Był również wynalazcą – wyrabiał tusz chiński, który podobno niczym nie odbiegał od oryginału, a jego wina owocowe były tak wyśmienite, że nie sposób było odgadnąć, z jakich owoców były zrobione 🙂

Wysłał też Jelski setki storczyków do kraju

Zmarł Konstanty dosyć młodo, bo mając lat 58. Dostał silnego ataku apoplektycznego, ale nie posłuchał zalecenia, żeby zostać w łóżku, bo przecież „tyle było do zrobienia”. Atak sie powtórzył i 26 listopada 1896 roku Konstanty Jelski zmarł.

Konstanty Jelski oddał wielkie zasługi polskiej nauce. Okazy zebrane przez niego były ozdobą Muzeum Zoologicznego w Warszawie, odkrył wiele nowych gatunków a zbiory jego posłużyły całym pokoleniom młodych naukowców polskich i zagranicznych. Jego pozycja w zoologii jest niezachwiana i jest on kolejnym przykładem polskiego wkładu w światową naukę.

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , | 2 Komentarze

Odkrywca starożytnej Samarkandy

Niemalże za każdym razem kiedy rozmawiam z kimś na temat trasy podróży widzę u rozmówcy uniesioną brew. W 9-ciu na dziesięć przypadków jest to reakcja na nazwę Uzbekistan… Po co miałbym jechać do Uzbekistanu?!? Rozmówcy zazwyczaj nie wiedzą, co można zobaczyć w tym środkowo-azjatyckim kraju. Dla ludzi, którzy zetknęli się chociażby z Marco Polo czy pojęciem Jedwabny Szlak, nazwa ta dużo mówi. Obszar ten był ważną częścią szlaku łaczącego Chiny z Europą.

Jedwabny Szlak

Uwagę swą skupię dzisiaj jednak na Samarkandzie, mieście, którego początki na wzgórzu Afrasiab sięgają VIII-VII w p.n.e. Marakanda (pierwotna nazwa Samarkandy, utożsamiana przez naukowców z Afrasiabem)  została otoczona potężnymi murami  w VI w p.n.e. przez Achemenidów (perska dynastia, której kres położył Aleksander Wielki). Tak, miasto to dorównuje wiekiem Wiecznemu Miastu. Z Samarkandy pochodziła żona Aleksandra, Roksana. W VIII wieku n.e. miasto zostało podbite przez Arabów i panującą religią został islam. Kolejnym ważnym momentem w historii miasta było… jego zburzenie przez Czyngis-chana w 1220r. W XIV wieku zostało odbudowane i uczynione stolicą imperium przez Timura (zwanego również Tamerlanem). Od połowy XVI wieku Samarkanda została częścią chanatu bucharskiego i zaczęła tracić na znaczeniu. Kolejną ważną datą jest rok 1868 bo wtedy to miasto zostało zdobyte przez wojska carskie. 8 lat później na scenie zjawia się nasz dzisiejszy bohater…

Leon Barszczewski w mundurze carskiego oficera

Leon Barszczewski urodził się 18 (lub 20) lutego 1849 w Warszawie w rodzinie szlacheckiej pochodzącej spod Suwałk. Rodzina prawdopodobnie musiała opuścić Podlasie w wyniku represji po Wiośnie Ludów. Z Warszawy udali się na Ukrainę do Białej Cerkwi. Rodzice wkrótce zmarli a Leon i jego młodszy brat Wlodzimierz zostali oddani do internatu. Podobno była to standardowa procedura jeśli chodzi o polskie nieprawomyślne rodziny (jak bardzo nieprawomyślna była to rodzina okazało się już wkrótce, bo w 1863r., kiedy to pięciu starszych braci Leona wzięło udział w Powstaniu Styczniowym). Podjął też Leon naukę w gimnazjum wojskowym w Kijowie, po ukończeniu której został w 1866r. wysłany do Junkierskiej Szkoły Piechoty w Odessie. Nie ukończył jej jednak, bo na egzaminie na oficera uniósł się honorem i bronił powstańców styczniowych. Został za to relegowany ze szkoły i wysłany do pułku w Guberni Chersońskiej i Besarabii (teren dzisiejszej Mołdawii i Ukrainy). To akurat mu wyszło na dobre, bo stacjonując tam nauczył się krawiectwa, szewstwa, stolarstwa, kucharzenia a nawet podstaw medycyny. Nauczył się również niemieckiego i francuskiego i w odróżnieniu od swoich kolegów wydających żołd na alkohol i kobiety, Leon wydawał swoje pieniądze na książki naukowe. W tym też okresie zgłębił tajniki fotografii pod okiem Mikołaja Osipowa.

W marcu 1876 roku wyruszył ze swym oddziałem do Emiratu Buchary. Leon nie krył swego podniecenia i entuzjamu. Jechał na tereny, które jeszcze były pokryte białymi plamami. Tereny, na któych kiedyś przebywał Aleksander Macedoński i Czyngis-chan. Dlatego też zgłosił się na ochotnika. Zadaniem jego i jego oddziału było wytyczanie nowych dróg do Afganistanu i Chin. Dotarcie do Samarkandy zajęło im jedyne 8 miesięcy. Nam przelot z Krymu do Taszkientu zajmie kilka godzin…

W Samarkandzie Leon spędził 20 lat, tutaj poznał  Irenę Niedźwiedzką, którą poślubił w 1880 roku, a która niestety zmarła dziesięć lat poźniej. Miał z nią pięcioro dzieci. W ciągu tych lat zorganizował bądź uczestniczył w ponad dwudziestu wyprawach naukowych. Odkrył złoża turkusów, grafitu, granatów, kryształu górskiego, rudy żelaza, ołowiu, srebra, pokłady węgla kamiennego, złota, ropy naftowej. Jego raporty docierały do przełożonych i do naukowców którzy zaczęli przybywać by brać udział w ekspedycjach. Barszczewski był zafascynowany lodowcami górskimi, poświęcił im kilka wypraw, zdjęcia z których dały mu w 1895r. złoty medal na wystawie w Paryżu. Drugi złoty medal zdobył w 1901 w Warszawie za widoki miejscowości i portrety mieszkańców Azji.

Zdjęcie zrobione w Samarkandzie

Wyprawy i jego ciekawość świata sprawiły, że bardzo dobrze poznał ludy centralnej Azji. Bardzo często mówił, że „wszystkie przeciwności można pokonać dobrym słowem i serdeczną prostotą”. Takie podejście sprawiło, że dzisiaj możemy podziwiać kilkaset zdjęć przedstawiających scenki sprzed ponad 110 lat. W trakcie swojego pobytu i wypraw zgromadził sporą kolekcję ceramiki. W ten sposób dokonał odkrycia, które powinno go postawić na równi z Heinrichem Schliemannem, odkrywcą Troi czy Arthurem Evansem, odkrywcą pałacu w Knossos. Otóż pewnego dnia zobaczył chłopców rzucających kamieniami  w stare naczynia. Za kilka groszy pokazali mu miejsce, z którego wzięli te naczynia. Myślał, że znalazł pozostałości osady handlowej założonej w czasach Aleksandra Macedońskiego, zniszczonej przez Mongołów w XIII wieku. W bardzo krótkim czasie odkopał fragmenty naczyć, statuetki, duże srebrne pudło z ozdobami kobiecymi z perłami i ze złota.

Leon Barszczewski w pracowni-gabinecie

Zanim rozpoczął drugi etap prac, przejrzał wszytkie dostępne źródła historyczne. Dalej nie zdawał sobie sprawy z wagi swojego odkrycia. Odkopał kilka ulic, domów, znalazł przedmioty, które wg Leona mogły pochodzić sprzed naszej ery. Zdawał sobie sprawę, że to dopiero część większej osady. Moskwa i Petersburg nie okazały jednak żadnego zainteresowania jego odkryciem. Zjawili się za to Francuzi, którzy chcieli odkupić wszyskie artefakty znalezione przez Barszczewskiego, ten się jednak na to nie zgodził i odsprzedał tylko ich część. Za fundusze uzyskane ze sprzedaży otworzył kopalnię węgla w Samarkandzie. Resztę eksponatów podarował miastu jako zalążek przyszłego muzeum. Do końca życia nie zdawał sobie sprawy z tego, że odkrył starożytną Samarkandę.

Afrasiab (Marakanda)

Gruntowne badania archeologiczne zostały przeprowadzone dopiero w latach 60-70-tych ubiegłego wieku. Oczywiście żadna publikacja z tego okresu nie wspomina Barszczewskiego jako odkrywcy. Kto by się przejmował jakimś Poliakiem…

W czasie swego pobytu w Samarkandzie oddał wiele zasług Imperium. Odkrył wiele złóż surowców. Został czonkiem Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego w Petersburgu oraz Rosyjskiego Towarzystwa Aklimatyzacji Geologicznej i Botanicznej w Moskwie. Otrzymał wiele odznaczeń, m.in. Złotą Gwiazdę Emira Buchary oraz inne carskie odznaczenia. Został mianowany podpułkownikiem i droga do kariery stała otworem jeśli… Leon zgodziłby się przejść na prawosławie. Podobno na propozycję tę odpowiedział telegramem: Nie zgadzam się. Jestem Polakiem i pozostanę katolikiem…

To było prawdopodobnie powodem wysłania Barszczewskiego na nową placówkę – do Siedlec. Już nigdy miał nie zobaczyć swojej ukochanej Azji. Nie było Barszczewskim łatwo. Mówili oczywiście po polsku ale z mocnym akcentem. Sympatii Siedlczan nie pomogła zdobyć mowa, którą Leon wygłosił przed odjazdem na wojnę rosyjską-japońską, a w której mówił, że jego obowiązkiem jest wypełnianie rozkazów (chyba inną definicję obowiązku mieli na myśli Polacy mieszkający w Siedlcach). Mowę tę wygłosił… po rosyjsku. Wydarzenie to sprawiło, że początki Żeńskiej Szkoły Handlowej (fundusze uzyskał Leon z kopalni w Samarkandzie) założonej przez Barszczewskiego były trudne. Na 200 zgłoszonych dziewcząt, zjawiło się 16. Jednakże wysoki poziom edukacji przyciągnął z czasem większą ilość zainteresowanych.

W 1906 roku Leon przeszedł na zasłużoną emeryturę. 22 marca 1910, niesłusznie oskarżony o przywłaszczenie wojskowych funduszy, broniąc swego honoru, popełnił samobójstwo w hotelu w Częstochowie. Pochowany został na miejscowym cmentarzu, skąd jednak przeniesiony został na Stare Powązki w 1995 roku.

Grób Leona Barszczewskiego na Starych Powązkach

Pozostawił po sobie sporą kolekcję zdjęć centralno-azjatyckich chanatów. Posiadał podobno Leon Barszczewski również talent pisarski, niestety prawie nic z jego zapisek się nie zachowało bądź są one niemożliwe do odczytania. Spadkobiercą Leona Barszczewskiego jest jego prawnuk p. Igor Strojecki. W ubiegłych latach odbyło się kilka wystaw w Polsce pokazujących osiągnięcia polskiego odkrywcy starożytnej Samarkandy. Uzbekistan staje się coraz bardziej popularny wśród turystów, ale jestem pewien, że poza turystyczną Samarkandą można zobaczyć jeszcze kawałek tej Azji, którą tak bardzo pokochał Leon Barszczewski.

Registan z medresami. Zdjęcie współczesne

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Starszy brat

Nazwisko Piłsudski jest znane każdemu Polakowi, nie o Marszałku jednak dzisiaj będzie. Dzisiejszy post będzie o starszym bracie Józefa, Bronisławie, o którym to już mniej ludzi słyszało.

Bronisław Piłsudski

Bronisław Piotr Piłsudski (herbu Piłsudski) urodził się 2 listopada 1866r. w majątku Zułów na Wileńszczyźnie, rok przed swoim bratem Józefem. O patriotyczne wychowanie dzieci dbała matka, a ojciec gospodarował, z mniejszym lub większym powodzeniem, majątkiem. Dzieciństwo upłynęło braciom w otoczeniu licznej służby i uczącej francuskiego i niemieckiego guwernantki. Niestety w 1874 cały dwór spłonął i Piłsudscy zmuszeni byli przenieść się do Wilna.

Trzy lata później rozpoczął Bronisław wraz z Józefem naukę w gimnazjum, gdzie młodzież była poddawana rusyfikacji, bo przecież: „Wy żrotie russkij chleb…”. W sytuacji takiej chłopcy podjęli jedyną dostępną im drogę oporu – samokształcenie. Pod kierownictwem Bronisława, bracia założyli samokształceniowe kółko „Spójnia”, na którym czytali zakazaną literaturę polską i dzieła filozofów.

W 1884 umarła matka Bronisława a carska Ochrana nakazała zaprzestania działalności „Spójni” ze względu na patriotyczny (czytaj zły) wpływ na młodzież.

W 1885 Bronisław wyjechał do Sankt Petersburga, gdzie rok później zdał maturę i dostał się na Prawo. W tym samym roku Bronisław wszedł do grona przyszłych zamachowców na cara, członków Narodnej Woli. Spisek został wykryty, niedoszli zamachowcy aresztowani, wśród nich był Aleksander Uljanow, starszy brat Włodzimierza Lenina. Bronisław został skazany na 15 lat katorgi na Sachalinie, a Józef na 5 lat został zesłany na Sybir.

W sierpniu 1887 Bronisław dotarł na Sachalin, gdzie od razu został skierowany do wyrębu lasu. Następnie „awansował” na oborowego, cieślę, a nawet nauczyciela dzieci. Zaczął też „zaglądać” do osad Niwchów i poznawać ich zwyczaje. W 1891 poznał Lwa Sternberga, etnografa, również przebywającego na zesłaniu. Kiedy ten po zakończeniu wyroku udał się do Petersburga, Bronisław został dzięki jego znajmościom zatrudniony w celu badania kultur sachalińskich. Wtedy to zetknął się z Ajnami, których wygląd i język zafascynowały Bronisława.

W 1899 roku pozwolono Bronisławowi przenieść się do Władywostoku, gdzie został kustoszem zbiorów przy Towarzystwie Geograficznym. Był m.in. odpowiedzialny za przygotowanie eksponatów na Międzynarodową Wystawę Etnograficzną w Paryżu, a ekspozycja ta zdobyła srebrny medal.

W 1902 zaproponowano mu badanie kultury Ajnów na Sachalinie.  Zajmował się ich folklorem, obrzędowością rodzinną, wierzeniami, językiem, gromadził zabytki kultury materialnej. Wykonywał dokumentację fotograficzną, liczącą setki zdjęć. Nagrywał na wałki woskowe folklor tubylczy. W tym też roku wziął za żonę krewną wodza osady, w której mieszkał. Miał z nią dwójkę dzieci.

Wioska Ajnów, zdjęcie wykonane przez Bronisława Piłsudskiego

Pozostał na Sachalinie do 1905 roku, z małą przerwą na wyprawę na Hokkaido, na którą został zaproszony przez Wacława Sieroszewskiego, a której celem było badanie zamieszkujących tam Ajnów.

W 1905 ruszył w drogę powrotną do Polski. Niestety żona wraz z dziećmi została w domu. Zatrzymał się w Japonii, gdzie m.in. założył Polsko-Japońskie Towarzystwo, w celu wymiany kulturalnej. Następnie przez Stany Zjednoczone i Europę trafił do ukochanej ojczyzny. Zamieszkał w Krakowie, pod tym samym adresem, co brat Józef.

Między 1906 a 1914 Bronisław przemieszczał się między Krakowem, Zakopanem i Lwowem. Mieszkała z nim jego młodzieńcza miłość, Maria Żarnowska. Okres ten był przerywany wyjazdami do Austrii, Francji czy Anglii. Zajął się badaniem Podhala, zbierając zbiory dla różnych instytucji. Niestety brak wyższego wykształcenia nie pozwolił znaleźć zatrudnienia na uczelni, jednakże przy wsparciu wielu naukowych osobistości tamtych czasów, jak choćby Benedykta Dybowskiego, narodził sie pomysł, żeby materiały o Ajnach zamienić na książkę, „Materials for the Study of the Ainu Language and Folklore”.

Kiedy wybuchła wojna, Bronisław, zdając sobie sprawę z kiepskiego stanu swojego zdrowia, zdecydował się wyjechać do Wiednia, gdzie pracował nad Polską Encyklopedią. W 1915 przeniósł sie do Szwajcarii, gdzie m.in. dołączył do grona zwolenników Romana Dmowskiego, a także działał na rzecz wielu organizacji charytatywnych.

S.I. Witkiewicz, Portret Bronisława Piłsudskiego

W 1917 wyjechał do Paryża.

17 maja 1918 roku ciało Bronisława Piłsudskiego zostało wyłowione z Sekwany, przyczyna śmierci – utonięcie. Zdania są podzielone czy była to śmierć samobójcza. Grób jego znajduje się na cmentarzu Montmorency.

Bronisław Piłsudski pozostawił ogromny dorobek naukowy, częściowo tylko opublikowany za jego życia w językach: francuskim, japońskim, niemieckim, polskim i rosyjskim. Podczas międzywojnia podjęto próby scalenia tych materiałów. Jednak stało się to realne dopiero pod koniec XX w., kiedy powołano Międzynarodowy Komitet dla Ocalenia i Oceny Spuścizny Naukowej Bronisława Piłsudskiego i zaczęto wydawać dzieła zebrane (The Collected Works of Bronisław Piłsudski). Na Sachalinie jest pomnik i Góra Bronisława Piłsudskiego, tam też działa instytut naukowy jego imienia, wydający rocznik „Izwiestija Instituta Nasledija Bronisława Piłsudskogo”. W Sapporo ukazuje się periodyk „Piłsudskiana de Sapporo”.

Piłsudskiemu zawdzięczamy naszą wiedzę o Ajnach, dzięki jego wałkom fonograficznym możliwym jest usłyszenie języka uważanego za wymarły. Co prawda potomkowie Ajnów zamieszkują wyspę Hokkaido, ale są zupełnie zasymilowani z ludnością japońską. W czasie pobytu na Sachalinie, Bronisław otwierał szkoły dla Ajnów, przygotował nawet projekt ustawy dla rządu rosyjskiego, mającej na celu poprawę bytu tubylców.

Ale był przede wszystkim Polakiem. Do końca życia wierzył, że wróci na swoją ukochaną Wileńszczyznę, że Polska będzie wolna. Nie potrafił się jednak odnaleźć w polityce, był za… dobry i zbyt łatwowierny. Chciał połączyć podzieloną scenę polityczną na emigracji. Bolał go fakt, iż istniały na Litwie grupy, które wolały, aby Litwa była częścią Rosji lub Niemiec ale nie Polski. Ideą jego była Rzeczpospolita Obojga Narodów.

Kochał i podziwiał swojego brata, Józefa, a na pytanie czy nie wolałby walczyć odpowiedział „Cóż kiedy ja… nie mogę! Każdy służy jak umie…”. Nienawidził wojny, a i jego stan zdrowia nie pozwolił mu na czynne uczestnictwo w walce o niepodległość.

Wnuk Bronisława Piłsudskiego, Kazuyasu Kimura, mieszka i pracuje w Japonii, w Yokohamie. Ma żonę i trzy córki.

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ojciec amerykańskiej kawalerii

Dzisiejszy post będzie o postaci, o której chyba każdy Polak słyszał, ale chyba nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, jakie świadectwo wystawił nam za Wielką Wodą. Mowa o tytułowym „ojcu amerykańskiej kawalerii”, Kazimierzu Pułaskim.

Image

Kazimierz Pułaski

Jak to jest z tą naszą wiedzą o jednym z największych bohaterów polskiej historii?!? No, niektórzy wiedzą, że walczył w Ameryce, niektórzy chodzili do szkoły Jego imienia albo wiedzą, że jest taka ulica w ich mieście. A jak było naprawdę?

Kazimierz Michał Władysław Wiktor (uff!) Pułaski (herbu Ślepowron) urodził się 6 marca 1745 w Warszawie. Został ochrzczony w domu w dniu urodzin, co tłumaczone było tym, że dziecko urodziło się chore. Miał, bagatela, dwóch braci i sześć sióstr.

Dzieciństwo spędził w Warce, gdzie uczęszczał do szkoły parafialnej, następnie naukę kontynuował u Teatynów w Warszawie. Potem został przydzielony do świty księcia kurlandzkiego i był świadkiem wyrzucenia księcia przez Rosjan.

W 1764 podpisał elekcję Stanisława Augusta Poniatowskiego, a 29 lutego 1768 w Barze podpisał akt założenia konfederacji barskiej w obronie swobód obywatelskich i wiary katolickiej. Konfederacja ta skierowana była przeciw różnowiercom, królowi i wspierającej go carycy Katarzynie II. Prusy i Austria zachowały neutralność, co nie stanowilo dla tych państw przeszkody, żeby 4 lata później wziąć udział w I rozbiorze Polskim. Ojciec Kazimierza został marszałkiem i regimentarzem, a sam Kazimierz z bratem Franciszkiem Ksawerym pułkownikami konfederackimi.

Kazimierz w momencie zawiązania konfederacji miał tylko 23 lata, ale przez następne 4 lata zdobył sławę wykraczającą poza granice Rzeczpospolitej. Szlak bojowy był wyboisty, od obrony Okopów Św. Trójcy poprzez szereg zwycięskich potyczek z Rosjanami i wojskami królewskimi, aż do zwycięskiej obrony Jasnej Góry przed wojskami rosyjskimi Drewicza, który został zmuszony do odwrotu.

Image

Kazimierz Pułaski pod Częstochową

Walki ciągnęły się do 1772, kiedy to powstańcom (bo przez wielu historyków konfederacja barska jest widziana jako pierwsze powstanie narodowe) przyszło walczyć również z wkraczającymi wojskami austriackimi. W trakcie walk zmarł ojciec Kazimierza, brat jego zginął pod Łomazami, a sam Kazimierz, obarczony winą za porwanie króla, skazany zaocznie na karę śmierci, musiał udać się na tułaczkę. Konfederacja zakończyła się niepowodzeniem, króla-marionetki nie udało się obalić, a sama konfederacja stała się doskonałym pretekstem do I rozbioru Polski.

Po pięciu latach tułaczki poznał Kazimierz w Paryżu Beniamina Franklina, od którego otrzymał list polecający do Jerzego Waszyngtona. W liście tym Franklin wychwalał Pułaskiego jako „oficera znanego w całej Europie z odwagi i walki o wolność swojego kraju…”.

23 lipca 1777 Pułaski wylądował w Ameryce, po czym skierował się do kwatery Waszyngtona z projektem zorganizowania kawalerii. W bitwie nad Brandywiną zaimponował Waszyngtonowi, czym zasłużył sobie na nominację na generała brygady i dowództwo lekkich dragonów. W zwycięskiej bitwie pod Germantown Kazimierz ponownie zaimponował Waszyngtonowi.

W 1778 Pułaski przeniósł się do Trenton, gdzie przystąpił do tworzenia kawalerii (słynnego Legionu Pułaskiego). Oddział ten składał się z kawalerii i piechoty i przy tworzeniu go Pułaski wykorzystał swoje doświadczenia z kampanii w Polsce, gdzie niektórzy nazywali go drugim Stefanem Czarnieckim. Żołnierzy swych poddał intensywnemu treningowi, niejednokrotnie finansując wyposażenie oddziału z własnej kieszeni. Szkolił swych żołnierzy w dokonywaniu niespodziewanych napadów, zasadzek, ataków na forpoczty… Przygotowywał Brytyjczykom piekło, jakie wcześniej urządził Rosjanom. W maju tego roku Legion otrzymał od Sióstr Morawskich karmazynowy sztandar, nazywany również Sztandarem Pułaskiego.

W 1779 Legion wziął udział w bitwach nad Zatoką Małego Jajka (Little Egg Harbor) i pod Charlestonem. Następnie skierował się pod Savannah, gdzie 9 października Kazimierz Pułaski został ranny kartaczem w trakcie szarży na pozycje brytyjskie. Rany te okazały się na tyle poważne, że 11 października, mając 34 lata, Pułaski zmarł na pokładzie okrętu „Osa” (USS Wasp). Pochowany został Pułaski na plantacji Greenwich, a uroczysty pogrzeb z udziałem żołnierzy amerykańskich i francuskich odbył się 21 października w Charleston.

Image

Śmierć Pułaskiego pod Savannah

17 listopada 1779 Waszyngton wydał rozkaz, aby na hasło „Pułaski” podawać odzew „Polska”, a jeszcze w tym samym miesiącu Kongres uchwalił postawienie w Savannah pomnika ku czci hrabiego Pułaskiego.

Kazimierz Pułaski jest bohaterem polskim i amerykańskim. W Polsce, w trakcie konfederacji barskiej, Pułaski kontynuował chlubne tradycje wojny partyzanckiej, zadając straty Rosjanom, a w Ameryce oddał swe życie walcząc o wolność Amerykanów. Niejednokrotnie wzbudził uznanie Waszyngtona i innych dowódców amerykańskich swoimi talentami.

Nazywany jest często „ojcem amerykańskiej kawalerii”, a 11 października obchodzony jest w całych Stanach Zjednoczonych jako „Pulaski Day”. Posągi Pułaskiego znajdują się w wielu miastach amerykańskich, ponad 200 miejscowości, wiele ulic, mostów zostało nazwanych jego imieniem. Imię jego nosił polski transatlantyk, amerykańska łódź podwodna, a obecnie fregata Marynarki Wojennej RP.

W 2009 miały miejsce 2 bardzo ważne wydarzenia dotyczące Pułaskiego. Senat RP jednogłośnie podjął uchwałę w sprawie uczczenia pamięci generała Kazimierza Pułaskiego, a Kongres Amerykański przyznał naszemu bohaterowi honorowe obywatelstwo amerykańskie.

Kazimierz Pułaski był jednym z pierwszych Polaków, którzy bili się o niezawisłość innych narodów, bo do tego zmusiła go sytuacja we własnym kraju. Na szczęście nie dożył dnia, kiedy to Polska zniknęła z mapy Europy.

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , | 4 Komentarze

Największy Amerykański Budowniczy Mostów

Image

Rudolf Modrzejewski

Termin „Największy Amerykański Budowniczy Mostów” może wprowadzać w błąd, no bo przecież miało być o Polakach… I będzie, będzie.

Wszystko zaczęło się od pewnej polskiej aktorki, która mimo, że w kraju była określana „czarodziejką sceny narodowej”, marzyla o tym, aby „grać Szekspira w jego własnym języku”. Aktorką tą była Helena Modrzejewska (1840-1909). I w pogoni za tym snem przybyła do Nowego Jorku w sierpniu 1876 roku. Razem z nią na amerykańskiej ziemi stanął jej 15-letni syn, Rudolf.

Rudolf urodził sie 27-go stycznia 1861 roku w Bochni, niedaleko Krakowa. Gdyby nie przyjazd do Ameryki, zapewne mówilibyśmy o znanym pianiście, ponieważ Rudolf wykazywał spory talent muzyczny, a Ignacy Jan Paderewski był jego przyjacielem.

Zaraz po przybyciu na kontynent amerykański, Rudolf razem z matką odwiedzili wystawę w Filadelfii, otwartą w setną rocznicę podpisania Deklaracji Niepodległości i jak pisze jego matka w swoich Wspomnieniach : „Rudolf nie posiadał się ze szczęścia, ponieważ bardzo się interesuje wszelkimi rodzajami maszyn, które są tam bardzo bogato reprezentowane.”

W 1877r. Helena zmieniła nazwisko na Helen Modjeska, a Rudolf stał się Ralphem Modjeskim. Wymowa nazwiska Modrzejewska była ponad siły Amerykanów.

W 1885r. Ralph skończył inżynierię budowlaną w Paryżu i wrócił do Stanów. Po odbyciu praktyki u George’a Morrisona (zwanego „ojcem mostownictwa”), otworzył biuro w Chicago.  W 1894r. dostał pierwszy poważny kontrakt, a po nim następne.

Image

Most w Quebecu

W 1907r. został najpierw członkiem komisji wyjaśniającej katastrofę (zawaliło się budowane przęsło, grzebiąc 75 robotników, w tym ponad 30-tu z plemienia Mohawków), a następnie współarchitektem najdłuższego do dziś mostu wspornikowego w Quebeku (wzorowanego na Firth of Forth w Szkocji, blisko którego mieszkałem przez 2,5 roku).

Do największych osiągnięć Ralpha należą Most Beniamina Franklina w Filadelfii czy Bay Bridge w San Francisco, ale w sumie zbudował prawie 40 mostów. Jednym zarchitektów szkolących się u Ralpha był Joseph B. Strauss,

Image

Most Beniamina Franklina w Filadelfii

człowiek, który zaprojektował słynny Golden Gate w San Francisco.

Ralph otrzymał wiele wyróżnień, m.in. honorowy doktorat w inżynierii na Uniwersytecie w Illinois, medal Franklina czy doktorat honoris causa na Politechnice Lwowskiej.

Image

Bay Bridge w San Francisco

W marcu 2008 r. imieniem Rudolfa Modrzejewskiego nazwano most Fordoński w Bydgoszczy.

Modrzejewski do końca życia mówił i pisał po polsku, utrzymywał kontakty z krajem i z Polakami. Swoje listy do Polski zawsze podpisywał nazwiskiem Rudolf Modrzejewski. Znany działacz polonijny w Ameryce Ignacy Morawski tak charakteryzował Rudolfa Modrzejewskiego:”Jeśli idzie o jego polskość, to był bezwzględnie Polakiem, czuł się Polakiem i o tym wiedział każdy, kto się z nim towarzysko stykał.” Zachowywał też tradycje rodzinne. Święta Bożego Narodzenia spędzał „jak w Polsce”, przy stole wigilijnym i choince. Niewątpliwie dużą rolę w zachowaniu jego polskości odegrała jego matka, Helena.

Rudolf Modrzejewski zmarł 26-go czerwca 1940r. w Los Angeles.

.

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , | Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: