Tengeru

Chyba najbardziej emocjonalnym momentem w Afryce była dla mnie wizyta na Cmentarzu Polskim w Tengeru. Tengeru jest oddalone od Aruszy o jakieś 20 minut jazdy (trochę dłużej teraz w związku z budową nowej drogi). Z Aruszy wzięliśmy matatu, lokalny środek transportu, małe furgonetki, bogato zdobione (często w barwy klubów angielskich), w które upychają ludzi na maksa. System jest prosty ale skuteczny. Vany operują według danej trasy. Załoga składa się z kierowcy i „naganiacza”, który to wypełnia samochód i pobiera opłaty. Nie ma wytyczonych przystanków, matatu wszędzie się zatrzyma 🙂

img_2357

Zdjęcie rozmazane ale trzęsło strasznie

Przyjemność ta kosztowała 500 szylingów od osoby czyli jakieś 90 groszy. Ze skrzyżowania z główną drogą wzięliśmy taksówkę za 10 tysięcy szylingów (18 złotych) co nie było wygórowaną ceną, bo kierowca zawiózł nas na cmentarz, poczekał aż sobie wszystko obejrzę i odwiózł nas z powrotem do skrzyżowania gdzie znowu zapakowaliśmy się do matatu. Byliśmy małą atrakcją, bedąc jedynymi białymi w matatu.

Niektórzy pewnie zapytają – skąd Polacy w Afryce? Wszystko zaczęło się 17 września 1939 roku kiedy to Rosja, łamiąc pakt o nieagresji z 1932r., zaatakowała Polskę. Atakując nas wypełniła Rosja zobowiązania względem swojego sojusznika, Niemiec. W nocie dyplomatycznej, przekazanej rankiem tego dnia polskiemu ambasadorowi była podana informacja, iż Armia Czerwona występuje w obronie ludności białoruskiej i ukraińskiej. Jeśli brzmi to znajomo, to pewnie dlatego, że dzisiaj Putin stosuje te same metody. Ten sam powód był podany w 2008r. w Gruzji, w 2014r. na Krymie i wschodniej Ukrainie. Około ćwierć miliona polskich żolnierzy dostało się do rosyjskiej niewoli. Większość z nich została puszczona do domu oprócz około 25tys. żołnierzy zatrzymanych jako przymusowych robotników oraz 15tys. oficerów Wojska Polskiego, Policji, KOP-u, Straży Granicznej i Więziennej (umieszczonych w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie). W listopadzie 1939r. „Zachodnia Ukraina” i „Zachodnia Białoruś” zostały włączone do właściwych republik radzieckich a wszyscy mieszkańcy otrzymali obywatelstwo sowieckie. Rozpoczęła się mobilizacja do Armii Czerwonej i „paszportyzacja”. A co zrobić z tzw. elementem niepewnym ideologicznie? A co zawsze robiono w Rosji? Wysłać ich na Sybir! Nie można ich przecież wszystkich trzymać w więzieniach. Pierwsza wywózka rozpoczęła się 10 lutego 1940 i objęła głównie urzędników i osadników wojskowych z rodzinami. Destynacja – północne rejony Związku Radzieckiego. Druga wywózka miała miejsce 13 kwietnia 1940 i objęła rodziny oficerów i inteligencji trzymanych w wymienionych wyżej obozach i w więzieniach (dla przypomnienia – egzekucje w Katyniu rozpoczęły się 3 kwietnia 1940 roku – wszystko pięknie zsynchronizowane…). Wywieziono ich do północnego Kazachstanu. Trzecia deportacja miała miejsce w czerwcu i lipcu 1940 roku i objęła głównie uchodźców z zachodniej i centralnej Polski. Wysłano ich do północnej Rosji. Czwarta deportacja miała miejsce w maju i czerwcu 1941 roku i objęła inteligencję zawodową, kolejarzy, rodziny represjonowanych. Wywieziono ich do północnej Rosji. Przez północną Rosję rozumiem wszystko na wschód od Archangielska.

train

Pociąg na wschód

Przyszli sybiracy mieli zazwyczaj około 15 minut żeby się spakować, po czym prowadzeni byli na stację kolejową i ładowani do bydlęcych wagonów. W zależności od transportu w wagonie mogło być od 25 do 70 osób. Dziura w podłodze służyła za toaletę, mały zakratowany otwór za okno, po dwie prycze po obu stronach wagonu i piecyk, do którego często nie było opału (mimo że w zimie temperatury spadały do -40 stopni). Podróż trwała kilka tygodni i z wyjątkiem wody czy cienkiej zupy innej żywności nie było. Gdyby nie zapasy zabrane przez zesłańców, śmiertelność zapewne byłaby bardzo wysoka (około 3-3,5 tysiąca osób zmarło w transportach). Na miejscu oczekiwały ich zapluskwione baraki albo ziemianki. Na Syberii wysyłano zesłańców głównie do wyrębu lasów. Niewystarczająca ilość jedzenia, ciężka praca, niskie temperatury, choroby (tyfus, zapalenie płuc, gruźlica, awitaminoza, malaria i inne) decymowały zesłańców. Oprócz tego trzeba było stawiać opór sowietyzacji. Różne są opinie dotyczące liczby deportowanych – od 313 tysięcy do 1,7 miliona, w zależności od publikacji. Liczba około 320-330 tysięcy jest obecnie najczęściej spotykaną. Wydaje mi się ona trochę zaniżona i to bez zaglądania w archiwa. Wiele relacji sybiraków mówi o wysokiej śmiertelności wśród deportowanych, sporo osób nie zdążyło na czas do Armii Polskiej, sporo starszych i słabych osób nawet nie próbowało dotrzeć do miejsc formowania jednostek, a z Andersem wyszło prawie 120 tysięcy osób. Nawet jeśli część z nich siedziała w więzieniach od września 1939 to i tak znaczyłoby to, że 1/3 deportowanych wyszła z Andersem. Najsilniejsi przeżywali góra 2 lata przy wyrębie, a przecież większość deportowanych to nie byli młodzi, silni mężczyźni… Ale ustalenie dokładnej liczby pozostawmy historykom z dostępem do archiwów.

Wszyscy z ulgą przywitali więc 22 czerwca 1941, kiedy to jeden sojusznik zwrócił się przeciw drugiemu. Mając nóż na gardle, Stalin potrzebował każdej pary rąk. I tak doszło do podpisania Układu Sikorski-Majski, wznawiającego stosunki dyplomatyczne między Polską a Rosją (a przecież 17 września 1939 Rosja stwierdziła, że Państwo Polskie przestało istnieć…) i ogłaszającego „amnestię” dla Polaków znajdujących się w więzieniach i gułagach. Wielu ówczesnych polityków polskich miało Sikorskiemu za złe, że pozwolił na tę nomenklaturę, ale generał chciał przede wszystkim uratować jak najwięcej naszych rodaków. Formowanie Armii Polskiej rozpoczęło się już w sierpniu 1941r. w kilku miejscowościach wzdłuż linii kolejowej Samara-Orenburg (dzisiejsza południowa Rosja, przy granicy z Kazachstanem), później jednostki przeniosły się na tereny dzisiejszego Uzbekistanu, Kirgistanu i Kazachstanu. Na początku 1942 Stalin zaczął się domagać wysłania 5 Dywizji Kresowej na front. Nie było na to polskiej zgody, na co Rosjanie powiedzieli, że od marca drastycznie zmniejszą liczbę porcji żywnościowych (którymi żołnierze dzielili się z cywilami). Wtedy to generał Anders podjął decyzję o ewakuacji. W czasie tzw. I ewakuacji w marcu i kwietniu 1942r. przybyło do Iranu około 44 tysięcy Polaków. II ewakuacja (VIII-X 1942) była większa – około 70 tysięcy naszych rodaków. Większość została przetransportowana przez Morze Kaspijskie z Krasnowodzku (dzisiaj Turkmenbashi w Turkmenistanie) do Pahlevi (dzisiaj Bandar Anzali w Iranie).

pahlevi

Kwiecień 1942, Pahlevi

Razem z Armią Andersa wyszło z Rosji do Persji około 41tys. cywilów. Kilkaset dzieci wyjechało do Indii, 6 tysięcy kobiet wstąpiło do armii (PSK – Pomocnicza Służba Kobiet – tzw. Pestki), około tysiąca nastolatków wyjechało do szkół junackich i młodszych ochotniczek, 1653 Żydów udało się do Palestyny ale dalej do rozlokowania zostało jakieś 32 tysiące osób.

Już latem 1942 roku zostało zawarte porozumienie  pomiędzy rządem brytyjskim a gubernatorami Kenii, Tanganiki i Ugandy. Początkowo miało być wysłanych 10 tysięcy Polaków. Na jesień pojawiły się głosy, że wszyscy cywile z Iranu mogliby zostać wysłani do Afryki Wschodniej. Ostatecznie jednak w 22 obozach w Rodezji Północnej (dzisiejsza Zambia), Rodezji Południowej (dzisiejsze Zimbabwe), Związku Południowej Afryki (dzisiejsza RPA), Kenii, Ugandzie, Tanganice (dzisiejsza Tanzania) ulokowanych zostało ponad 18 tysięcy Polaków. Najwięcej przyjęły Uganda i Tanganika. Statki przybijały głównie do portu w Mombasie w Kenii, Tandze w Tanganice i Beirze w Mozambiku.

img_2425

Widok na Górę Meru z Aruszy

Tengeru leży u stóp góry Meru (4565 m n.p.m.). Klimat w tej okolicy był całkiem sprzyjający dla Polaków, tylko przez 3 miesiące roku temperatura sięga 40 stopni. Obóz zajmował około 400 hektarów i znajdował się na terenach zamieszkałych przez Masajów. Teren pod obóz był świeżo wykarczowany i nowe chatki wybudowane zostały dosłownie kilka dni przed przybyciem pierwszych uchodźców. Chatki były w większości okrągłe, o średnicy około 5 metrów. Ściany zrobione z gliny były pobielane, dach stożkowaty, kryty liśćmi bananowymi, palmowymi lub trawą, drzwi drewniane, siatka w oknie. Jeden domek przeznaczony był dla rodziny a wyposażenie może dzisiaj wydawałoby się prymitywne, zaspokajało wszystkie podstawowe potrzeby. Wkrótce też wyrosły piękne przydomowe ogródki.

hut

Chatka w Tengeru, przy ulicy Antokolskiej 🙂

Pierwszy transport z 1045 uchodźcami przybył do portu Tanga 8 października 1942 i został przewieziony koleją do stacji Tengeru a stamtąd samochodami do obozu. Do końca roku przybyło w sumie 3000 osób z czego prawie połowę stanowiły dzieci. Widoki zapierały dech w piersiach – o afrykańskich krajobrazach i zwierzętach ludzie mogli przeczytać w „Pustyni i Puszczy” ale w większości przypadków to tyle jeśli chodzi o zasób wiedzy o Czarnym Lądzie…

Tengeru było największym obozem polskim w Afryce (liczba mieszkańców oscylowała wokół 4 tysięcy) i było doskonale zorganizowane. Na czele stał brytyjski komendant, który współpracował z polskimi władzami obozowymi.Polacy nie mieli obowiązku pracy, każdy dorosły dostawał 10 szylingów a dziecko do 16 roku życia 2,5 szylinga miesięcznie. Większość chciała jednak pracować. Oprócz gospodarstwa rolnego funkcjonowały warsztaty: kowalski, garbarski, wyrobów skórzanych, stolarski, tkacki. Nadwyżki warzyw, mleka i mięsa z farmy były sprzedawane. Powołane zostały referaty: Kulturalno-Oświatowy, Bezpieczeństwa Publicznego, Pracy, Zdrowia Publicznego, Rodzin Wojskowych, Rolnictwa a także Agencja Pocztowa, szpital, ambulatorium bakteriologiczne, sierociniec, sklepy spółdzielcze. Działała Rada Osiedla. Już w listopadzie 1942 roku rozpoczął się rok szkolny. Tak jak w Santa Rosie, szkolnictwo kulało na początku – brakowało nauczycieli, podręczników. Z czasem jednak sytuacja się poprawiła. Istniały trzy szkoły powszechne, trzy gimnazja, liceum, szkoły zawodowe i przedszkola. Nie zapominajmy, że ponad 40% uchodźców stanowiły dzieci.

Prężnie działało harcerstwo, które zaczęło się formować już w Iranie. Jak w szkolnictwie i tutaj doskwierał brak wykwalifikowanej kadry. Mniej więcej połowa dzieci należała do zuchów albo harcerstwa. Kto by nie chciał być harcerzem w Afryce?!?

Wydawane były polskie gazety. Bardzo popularny był „Polak w Afryce”, wydawany od marca 1943 do lipca 1945, kiedy to Brytyjczycy wycofali dotacje. „Polak w Afryce” był zastąpiony przez „Głos Polski”, który wydawany był od października 1945 roku przez Polski Fundusz Prasowy. Rubryką wartą wspomnienia była rubryka „Poszukiwanie Rodzin”. Chęć dołączenia do rodziny była główną przyczyną przemieszczania się uchodźców między obozami.

Nie można zapomnieć o życiu religijnym. Aczkolwiek religia rzymskokatolicka była dominującą, prócz kościoła katolickiego wybudowano w obozie również cerkiew i bóżnicę. Przekrój społeczności obozowej widać wyraźnie na cmentarzu. Pierwszym pochowanym był zmarły 23 października 1942 Michał Tchórz a ostatnim zmarły 18 marca 2015 Edward Wójtowicz. W tej chwili spoczywa na cmentarzu w Tengeru 150 Polaków i choć marne to pocieszenie, muszę powiedzieć, że spoczywają oni w pięknym, bardzo zadbanym miejscu.

Oprócz pobliskiej polskiej misji z ojcem Darkiem, cmentarzem opiekuje się Simon. Robi to od 15 lat, kiedy to przejął funkcję od swojego ojca, który opiekował się cmentarzem od 1942 roku. Miło było usłyszeć „Dzień dobry” w Afryce. Simon mieszka tuż obok cmentarza więc pojawi się jak tylko usłyszy samochód albo głosy. Po wpuszczeniu nas na teren cmentarza, pokazał nam Księgę Gości i różne wydawnictwa i opowiedział o wizytach. Miałem całkiem sporo czasu, żeby obejść cmentarz dookoła, przyjrzeć się i sfotografować każdy grób. Czułem wzruszenie a także spokój. I trochę smutek, że po tylu cierpieniach, przez które przeszli ci ludzie, nie było im nawet dane spocząć w rodzinnych mogiłach…

dsc01351

Tablica przy wejściu do cmentarza

dsc01362

Grób Edwarda Wójtowicza

dsc01501

Tablica pamiątkowa i ołtarz

dsc01375

Prawda, że spokojnie i pięknie?

dsc01467

dsc01502

Oczywiście presja po zakończeniu wojny była duża. Brytyjczycy najchętniej zamknęliby obozy już w maju 1945 roku. Polacy zaczęli rozjeżdżać się po świecie, aczkolwiek w 1950r. w Afryce przebywało jeszcze około tysiąca naszych rodaków. Najwięcej udało się do Wielkiej Brytanii, ale wyjechać mogły tylko rodziny żołnierzy przebywających tam. Wdowy po żołnierzach 2 Korpusu nie mogły wyjechać do Anglii – pozostawię to bez komentarza…

Bibliografia:

A. Hejczyk, Sybiracy pod Kilimandżaro, Rzeszów-Kraków 2013, ss. 192.

N. Davies, Trail of Hope, Wielka Brytania 2015, ss. 600.

Reklamy
Categories: Podróż | Tagi: , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: