Safari

Podstawą gospodarki jest rolnictwo jednak dochody z turystyki są bardzo ważnym źródłem dochodu dla mieszkańców i rządu Tanzanii. Kenia jest wzorem do naśladowania jeśli chodzi o turystykę. Infrastruktura tam jest bardziej rozbudowana, prawie każdy  mówi po angielsku, Kenijczycy z dumą mówią, że wyprzedzają Tanzanię o 20 lat. I mimo że Zjednoczona Republika Tanzanii (utworzenie Tanzanii nastąpiło w wyniku połączenia brytyjskich kolonii Tanganiki i Zanzibaru, stąd też nazwa) jest młodsza tylko o rok od Kenii (zainteresowanych procesem odzyskiwania niepodległości przez państwa w Afryce odsyłam do Ryszarda Kapuścińskiego – warto!) róznica w postępie jest widoczna gołym okiem.

Ale wróćmy do safari. Safari w języku suahili znaczy podróż i pochodzi z języka arabskiego (safar). Nie jest to jednak jedyny przykład zapożyczenia. Bardzo często języki ludów tubyczych nie mają słów na określenie danej rzeczy czy czynności więc ludzie albo używają dostępnych słów (kiedy korzystałem z Couchsurfingu w Phoenix, moim gospodarzem był Indianin z plemienia Nawahów i od niego wiem, że np. słowo czołg jest tłumaczone jako „strzelający fort, który się przemieszcza” – dokładnych słów już nie pamiętam 🙂 ) albo zapożyczają je z innych języków, stąd w suahili safari pochodzi z arabskiego, szkoła z niemieckiego (shule) albo dodawana jest końcówka -i do angielskiego słowa (-ee w oryginale). I tak angielskie słowo project stało sie project-ee 🙂

Jako że mieliśmy tylko jeden dzień w Aruszy, wyboru nie było wielkiego. Zdecydowaliśmy się na safari w kraterze Ngorongoro, oddalonym o jakieś dwie godziny jazdy, a będącym częścią afrykańskiego Wielkiego Rowu Wschodniego (East African Rift). Krater jest częścią Rezerwatu Ngorongoro i dostać się można do niego tylko samochodami terenowymi.

dsc01527

„Nasze” autko

Nasza wyprawa kosztowała nas w sumie 700 dolarów, z czego aż 500 idzie na opłaty rządowe – 150 od osoby za wstęp do Rezerwatu i 200 za samochód. Reszta dla biura, z czego muszą opłacić kierowcę (my i tak daliśmy mu napiwek), paliwo i lunch. Konkurencja jest tak duża, że firmy mogą zapomnieć o podniesieniu cen.

dsc01553

Pierwszy rzut oka na krater

Krater jest głęboki na jakieś 600 metrów i ma powierzchnię około 304 km². Matylda była wcześniej na safari w Kenii, ale dla mnie to był pierwszy raz. Oczywiście widziałem wszystkie zwierzęta w zoo ale to nie to samo. Spędziliśmy ponad 6 godzin jeżdżąc po kraterze i udało nam się zobaczyć słonie, żyrafy, zebry, lwy jedzące zebrę, antylopy, strusie, bawoły, guźćce (Pumba z Króla Lwa 😉 ), hieny i kilka wstydliwych hipciów. Nie udało się niestety zobaczyć nosorożca… Na terenie rezerwatu można także odwiedzić bomy Masajów (słowo oznaczające domostwo, zagrodę a także ogrodzenie zbudowane z ciernistych krzewów). Masajowie przybyli w te okolice około 200 lat temu i spodobało im się, bo ciągle tu mieszkają. Mają nawet pozwolenie na wypasanie bydła  w kraterze, nie mogą się jednak w nim osiedlać. W cenie większości safari wliczona jest wizyta w wiosce Masajów, gdzie możesz zobaczyć tańczących wojowników i kupić pamiątki. My mieliśmy przed sobą pięć dni w wiosce Masajów, więc nie byliśmy zainteresowani. Poza tym wioski te mają tyle wspólnego z prawdziwymi wioskami Masajów co Lajkonik z codziennymi strojami mieszkańców Krakowa…

dsc01566

Boma Masajów

Oczywiście cały czas trzeba siedzieć w samochodzie, żeby się nie nadziać na lwa albo innego bawołu, opuściliśmy samochód tylko po to, żeby zjeść lunch i wtedy to widziałem hipcie. Ale że wszystkie jeepy zjechały się w tym samym momencie, hipcie się bały i tylko uszka wystawiały.

Cudowne przeżycie (mimo, że trochę drogie)!!! W końcu zobaczyłem zwierzęta, które, będąc dzieckiem, oglądałem w atlasie mojej kuzynki, które podziwiałem na ekranie i wiecie co?!? Wyglądają o wiele lepiej w naturalnym środowisku. Sami zobaczcie…

dsc01555

Słoniki

dsc01605

Pumba

dsc01635

Zastaliśmy dwie lwice zajadające zebrę i czujnie obserwujące przechodzące obok bawoły

dsc01650

Lubię to zdjęcie, bawoły wyglądają jak namalowane 🙂

dsc01655

I jeszcze kilka zwierzątek

dsc01660

Wstydliwe hipcie

Reklamy
Categories: Podróż | Tagi: , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: