Marcin przybywa do Afryki…

W serii krótkich wpisów mam zamiar opisać moją wizytę w Afryce Wschodniej. Mimo że to nie pierwsza wizyta w Afryce (odwiedziłem Maroko w 2013), to jednak ta część Afryki pobudza wszystkie moje zmysły. Arabowie, Portugalczycy, Brytyjczycy odcisnęli swoje piętno na tej części kontynentu. To tu buszowali Speke, Livingstone i Stanley, sadziła kawę Karen Blixen z Pożegnania z Afryką. No a poza tym przynajmniej kilka osób z mojego pokolenia chciałoby ruszyć śladami Tomka Wilmowskiego 🙂

Podróż była długa – najpierw Londyn – Göteborg, następnie noc na lotnisku i rano lot do Nairobi z miedzylądowaniem w Stambule.

dsc01343

Widok Stambułu z samolotu

Nigdy nie byłem w Turcji, ale widok Stambułu z góry zmusił do refleksji nad historią tego miasta i obiecałem sobie, że niedługo odwiedzę Konstantynopol. Wylądowaliśmy w Nairobi około 2-giej nad ranem, wiza na miejscu to formalność, celnik tylko spytał o kasę i wbił pieczątkę w paszport. Mieliśmy kilka godzin do następnego lotu do Aruszy w Tanzanii, więc postanowiliśmy przeczekać ten czas w jedynej kawiarni otwartej o tej porze. A cóż lepszego o tej porze niż lokalne piwo, Tusker?

img_2332

Tusker Lager – nawet niezłe piwko

Lot do Arushy zabrał 45 minut, obsługa musiała się uwijać, żeby podać śniadanie. Udało mi się również rzucić okiem na Kilimandżaro i Górę Meru i wylądowaliśmy. Mój pierwszy raz na południe od równika! Choć system kolejkowy po wizę nie jest bardzo klarowny ponownie udało się uzyskać pieczątkę. W obu krajach można uzyskać wizę na lotnisku i w obu przypadkach kosztuje to 50 dolarów amerykańskich. Mieliśmy jednokrotne wizy aczkolwiek wiedziałem, że w wyniku porozumienia pomiędzy oboma krajami, będę w stanie wjechać z Kenii do Tanzanii na tej samej jednokrotnej wizie, którą dostałem kiedy wylądowaliśmy w Nairobi. Jeśli udajecie się do Kenii, Ugandy i Ruandy, warto sprawdzić ujednoliconą wschodnioafrykańską wizę.

Czytaliśmy o transporcie między lotniskiem a Aruszą, ale nie bedąc w stanie znaleźć żadnych szczegółów myśleliśmy, że się dopytamy na lotnisku… Hehe, żadnej informacji turystycznej nie znajdziecie na lotnisku. Wzięliśmy więc taksówkę, 50 dolarów, więc polecałbym dogadać się z kimś. Mieliśmy się jeszcze wielokrotnie przekonać o tym, że Afryka nie jest tania. Nie ma ludzi podróżujących z plecakami, turyści przemykają w samochodach między lotniskiem, hotelem a parkami narodowymi.

Podróż trwa około godziny, z obowiązkowym zatrzymaniem przez policję, która nagminnie wyłudza łapówki od kierowców, w Tanzanii i Kenii. Jeśli nawet kierowca ma wszystko sprawne, to usłyszy, że ma za mało powietrza w oponie…

Przybyliśmy do hotelu, gdzie czekaliśmy na Lazaro, Masaja z Simandżiro, który studiuje w Aruszy, a którego moja Matylda zapoznała w trakcie jednej z poprzednich wizyt. Hotel jest otoczony pięknym ogrodem ale potrzebuje remontu, bo ostatni miał miejsce chyba z 20 lat temu. Później dowiedzieliśmy się, że hotel będzie sprzedany, ale nie byłem zdziwiony bo nie można zarządzać hotelem metodami sprzed 25 lat. Hotelu nie da się znaleźć w internecie. Większość hoteli w Aruszy ma pakiety dla turystów, rezerwujesz hotel razem z safari, bo pomimo całej egzotyki, ani nie ma nic do roboty w Aruszy ani nie jest zbyt bezpiecznie dla białych po zmroku. No ale chyba menedżer nie robił zbyt dobrej roboty.

Po opłaceniu safari w biurze turystycznym poszliśmy na późny lunch, ja spróbowałem Mtori, zupę-krem z zielonych bananów a Matylda wołowe szaszłyki podane z ugali z mąki kukurydzianej, które wyglądem przypomina polentę. Jest trochę bezsmakowe ale doskonale zapycha – typowa strawa biednych ludzi. Moja zupa była pyszna.

img_2353

Mtori, zupa z zielonych bananów

img_2354

Szaszłyki wołowe z ugali

Następnie udaliśmy się na polski cmentarz w Tengeru, ale temu poświęcę osobny wpis, bo chcę dodać trochę tła historycznego.

Wieczór minął na rozmowie z Lazaro, który mimo że jest dumnym Masajem, chce się wyrwać z tradycyjnego stylu życia. I choć powiedział, że jest przeciwny poligamii, odniosłem wrażenie że to bardziej z powodów finansowych 😉 Byłem bardzo ciekaw zwyczajów wśród Masajów i udało mi się wypytać o instytucję małżeństwa.

Ogólnie rzecz biorąc dozwolone jest żeby chłopak „chodził” z dziewczyną. Istnieje seks przedmałżeński i podobno rzadko się zdarza, żeby dziewczyna była dziewicą wychodząc za mąż. Istnieje zwyczaj udawania się na sawannę, grupa młodzieńców i dziewczyn. Palą ogniska a mężczyźni tańczą i jak się już natańczą to wybierają dziewczynę i idą w krzaki 🙂 Jeśli już młody Masaj postanowi się ożenić, to wybiera się do ojca dziewczyny, żeby poprosić o jej rękę. Przynosi ze sobą koc i… napój gazowany 🙂 W czasie drugiej wizyty ustalana jest cena. Tak, w dalszym ciągu kupuje się żonę u Masajów. W okolicy, skąd Lazaro pochodzi, starszyzna ustaliła cenę na 5-6 krów, wcześniej zdarzało się, że młody musiał zapłacić nawet 15 krów. Nie znaczy to, że młodzi przymierają głodem po ślubie. Panna młoda wnosi w posagu pewną liczbę krów lub/i kóz. Ojciec podarowuje krowę swojej córce, kiedy jest bardzo mała. W wyniku dodawania zwierząt przez ojca tudzież przyrostu naturalnego, posag może wynosić kilka, kilkanaście krów.

Rozmowy przeciągnęły się do późnego wieczora, a o 7:30 rano miała przyjechać po nas furgonetka i zabrać nas na safari więc po długiej podróży w końcu udaliśmy się na spoczynek (moja pierwsza noc pod moskitierą :))

Dzisiejszy wpis to wstęp do Wschodniej Afryki. W następnych postach opiszę wizytę w Tengeru, safari, pobyt u Masajów w Simandżiro i nasze przygody w Kenii. A w Kenii się działo, chyba wszystko co mogło to poszło źle, włącznie z rzadką szansą sprawdzenia jak działa kenijska służba zdrowia 😉

 

Advertisements
Categories: Podróż | Tagi: , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: