Pogadanki wileńskie, część pierwsza

Dzisiaj pierwszy wpis z Wilna – piszę pierwszy, bo będzie więcej 🙂

Zatrzymałem się u Renaty z Couchsurfing. Odebrała mnie wieczorem z lotniska (koło którego rozłożony jest tabór cygański – podobno miejscowi zaopatrują się tam w różne substancje odurzające 🙂 ) i udaliśmy się do jej mieszkania. Idąc przez podwórka złapałem się na tym, że się uśmiecham i doszedłem do wniosku, że te podwórka wyglądają bardzo swojsko – są otoczone brzydkimi blokami – perełkami sowieckiej myśli budowlanej. Zapewne nasi architekci brali projekty z Rosji w tamtych czasach 🙂 Jest jednak jedna zasadnicza różnica między blokami polskimi a litewskimi – nasze są ocieplane, malowane, całkiem nieźle się prezentują jednym słowem, a litewskie? Niemalże ruiny – nie widziałem żadnego starszego bloku (zbudowanego więcej niż 20 lat temu) w Wilnie i Kownie, który nie byłby odrapany, z balkonami trzymającymi się na słowo honoru.

Mała próbka litewskiego budownictwa

Mała próbka litewskiego budownictwa

Moim głównym celem było skontaktowanie się z p. Haliną Jotkiałło (zaczyna się jak opowieść szpiegowska) i przekazanie jej czegoś od pani Wali (z którą „robię” piątki w Muzeum Sikorskiego). Obie panie poznały się w Londynie, kiedy to pani Halina przyjechała z występami zespołu z Wilna. Pani Halina mieszka w pewnym oddaleniu od centrum, więc postanowiłem się do niej przejść wzdłuż Wilii  i przy okazji zobaczyć to owiane tajemnicą Wilno (tamtego dnia zrobiłem jakieś 25km na piechotę, nie muszę Wam chyba mówić, że „troszeczkę” mnie nogi na drugi dzień bolały 🙂 ).

I następny...

I następny…

Mam nadzieję, że poziom muzyczny na Litwie prezentuje się lepiej niż budynek Akademii Muzycznej...

Mam nadzieję, że poziom muzyczny na Litwie prezentuje się lepiej niż budynek Akademii Muzycznej…

Już powyżej opisałem moje estetyczne doznania (tudzież ich brak 🙂 ) na widok budownictwa mieszkalnego na Litwie, więc nie będę się powtarzał. Słyszałem przed wyjazdem od kilku ludzi, jakie to Wilno piękne i tak, starówka jest przepiękna, ale wystarczy wyjść poza Stare Miasto i ręce opadają.

Nasi tu byli!

Coś pozytywnego – Nasi tu byli!

Na pierwszym planie były pracodawca pani Haliny, choć pisała ona również dla innych gazet

Na pierwszym planie były pracodawca pani Haliny, choć pisała ona również dla innych gazet

Ale wracając do pani Haliny – jest Ona emerytowaną dziennikarką polską (pracowała mi.in. dla „Kuriera Wileńskiego”, dawniejszego „Czerwonego Sztandaru”), która całe swe życie spędziła w Wilnie. Jej mąż, Jerzy Surwiło, był bardzo zasłużonym dziennikarzem, pisarzem i działaczem na rzecz polskości. Zawód dziennikarki oraz funkcje pełnione przez jej męża sprawiły, że pani Halina bywała zapraszana na różne uroczystości gdzie poznała wiele osobistości sceny artystycznej i politycznej. Do poznanych należeli m.in. Ryszard Kaczorowki (ostatni Prezydent RP na Uchodźstwie), Prezydent Kaczyński z małżonką czy Jerzy Waldorff. Z Prezydentem Kaczyńskim wiąże się ciekawa historia. A mianowicie w roku 2005 w trakcie swojej wizyty Prezydent Kwaśniewski wraz z Prezydentem Valdasem Adamkusem odsłonili przy wejściu na Cmentarz Bernardyński w Wilnie tablicę informującą, że prace są prowadzone pod egidą Fundacji Adama Mickiewicza, której patronują prezydenci Litwy i Polski (choć podobno Litwini nie dorzucili się za wiele). Otóż w trakcie swojej prezydentury, kiedy Prezydent Kaczyński pojechał do Wilna, powiedział, że jeśli tablica nie zostanie usunięta, on sam na cmentarz się nie uda i cofnie wszelkie wsparcie finansowe. Wynikiem tego jest nowa tablica, której zdjęcie mozecie podziwiać poniżej. I nie, nie jest moim celem oczernianie ś.p. Prezydenta Kaczyńskiego, przytoczyłem tę opowieść, bo sporo czasu spędziliśmy rozmawiając o Cmentarzu (pani Halina poznała też ś.p. Andrzeja Przewoźnika, ówczesnego sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, który to jest w większości odpowiedzialny za odrestaurowanie Cmentarza Bernardyńskiego i wielu innych).

Nowa tablica przy wejściu na Cmentarz Bernardyński

Nowa tablica przy wejściu na Cmentarz Bernardyński

Popołudnie minęło miło i szybko, przy winie i na rozmowie. Podłapałem też parę słów w wileńskim polskim. I tak na szczura mówi się paciuk, sucelna robota to robota wykonana bardzo precyzyjnie, na świnię mówi się parsiuk a na pieska – psiuczek. Do rozpędzonej w kierunku sadzawki dziewczynki mama krzyknęła ostrzegawczo: „Anna, nie  spieszaj sie a to woda wpadni do gęby” 😀

Słuchając pani Haliny opowiadającej o starym Wilnie i „starych Polakach” łatwo było wczuć się w dawne klimaty. Muszę przyznać, że życie Polaków na Litwie to zupełnie inny wymiar rzeczywistości. Też Polacy, ale żyli w Związku Radzieckim. Pani Halina opowiadała, jak to książki przywoziło się z Polski, bo nie dało się nic na Litwie dostać. Przemycone książki były pożniej czytane kolejno przez całą inteligencję. Więc może wcale tak ciężko nie było w tym PRL-u – z pewnością Polacy na Litwie mieli gorzej. Piękne jest to, że pani Halina cały czas czuje się Polką, kocha Polskę i interesuje się wszelkimi aspektami, wliczając w to wschodzące polskie gwiazdy tenisa. Panią Halinę i inne panie z Wilna można spotkać 1-go i 2-go listopada na Powązkach, gdzie zbierają na utrzymanie  polskich cmentarzy w Wilnie. Drodzy Warszawiacy – nie skąpcie więc grosza!

Kolejne wpisy litewskie wkrótce, choć muszę przyznać, że dziwnie mi się pisze o Wilnie siedząc w Marrakeszu 🙂

Na zakończenie ładny obrazek - katedra z pomnikiem Giedymina

Na zakończenie ładny obrazek – katedra z pomnikiem Giedymina

Reklamy
Categories: Podróż | Tagi: , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: