Monthly Archives: Listopad 2012

Mój pierwszy raz

Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie

Nie obawiajcie się, nie przerzuciłem się na opowiadania erotyczne. Poprostu mam za sobą pierwszą wizytę w Muzeum Sikorskiego nie jako zwiedzający i chciałem się z Wami podzielić wrażeniami. Trochę się obawiałem, że rzucą mnie na głęboką wodę i każą oprowadzać. Na szczęście skończyło się na sprawach organizacyjnych. Ale od początku…

Spotkałem się z panem Wacławem, głównym „oprowadzającym”, który miał mnie wprowadzić w tajniki oprowadzania. Ale najpierw zostałem zaproszony na herbatkę w towarzystwie… kombatantów. Akurat brat pana Wacława miał wczoraj imieniny, więc oprócz herbatki było też winko 🙂

Wprowadzanie przyjęło formę… kolejnej wizyty w Muzeum. Przeszliśmy przez wszystkie sale, tym razem z naciskiem na Junaków. Pan Wacław miał 10 lat kiedy został razem z rodziną wysiedlony z zachodniej Ukrainy (termin „zachodniej Ukrainy” nie jest w użyciu w Instytucie, obowiązującym terminem są Kresy 🙂 ) do Kazachstanu. Stamtąd trafił razem z armią gen. Andersa do Palestyny, gdzie został junakiem. Dodał sobie 3 lata, żeby go przyjęli, ale się udało. Lekarz mu tylko powiedział, że jest niedorozwinięty jak na swoje lata 🙂 W trakcie pobytu w Palestynie miał pan Wacław okazję na żywo widzieć gen. Sikorskiego! Jego młodszy brat został wysłany do szorowania garów, więc go ten zaszczyt ominął. Po wojnie pan Wacław skorzystał ze stypendium, które Brytyjczycy oferowali polskim żołnierzom i wyuczył się na inżyniera. Spędził około 30-tu lat w Afryce, budując drogi.

Generał Sikorski z wizytą u kadetów

Kolejnym z wolontariuszy jest pani Irena, która razem z rodziną została wysłana przez Sowietów na Syberię. Jej opowieści z „podróży” na Syberię odbiegają od dzisiejszych relacji z podróży Koleją Transsyberyjską. Pani Irena z kolei trafiła do 2-go Korpusu, gdzie zapoznała się z Wojtkiem, niedźwiedziem-ładowniczym, o którym już wspominałem. Usłyszałem kilka zabawnych historyjek o Wojtku. Był kupiony jako malutki niedźwiadek, więc praktycznie wychował się z żołnierzami i dużo rozumiał z polskiej mowy. Podobno kiedy żołnierze przeklinali, Wojtek wyrażał swoje niezadowolenie głośno pomrukując. A we Włoszech wypuszczenie Wojtka za każdym razem gwarantowało pustą plażę dla żołnierzy 🙂 Był wielkim smakoszem piwa i papierosów, które zjadał 🙂 W zoo w Edynburgu miał własnych weterynarzy i ogrzewane lokum, bo przecież był lokalnym celebrytą. Pani Irena wystąpiła w paru filmach dokumentalnych dotyczących Wojtka, nakręconych dla telewizji polskiej i angielskiej.

Wojtek

Ojciec obecnego prezesa Instytutu, pana Barbarskiego walczył pod gen. Maczkiem i był obecny przy kapitulowaniu Niemców w Wilhelmshaven. Był również w patrolu 10 Pułku Strzelców Konnych, który 18 kwietnia 1945 roku wyzwolił obóz w Oberlangen, gdzie m.in. więzione były uczestniczki Powstania Warszawskiego. Ojciec pana Barbarskiego poślubił jedną z dziewczyn uwolnionych z tego obozu. Brzmi jak scenariusz filmowy, prawda?

Wyzwolenie obozu

I przy takich rozmowach upłynęło mi kilka godzin. Z żalem opuszczałem mury Muzeum, ale za tydzień znowu pójdę i zapewne znowu dowiem się wielu ciekawych rzeczy. Nie mogę się doczekać!!!

Categories: Różności | Tagi: , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Na ratunek żubrom

Pamiętacie zapewne sylwetkę Konstantego Jelskiego, opisaną w jednym z poprzednich postów. Otóż jego współpraca z Gabinetem Zoologicznym w Warszawie była tak owocna, że kiedy Konstanty przerwał swą współpracę z Gabinetem, szybko zapadła decyzja, aby wysłać tam kolejnego naukowca, który by kontynuował badania. Naukowiec ten jest bohaterem dzisiejszego posta.

Jan Sztolcman

Jan Stanisław Sztolcman urodził się 19 listopada 1854 roku w Warszawie. Po ukończeniu gimnazjum rozpoczął w 1872 roku studia zoologiczne na Uniwersytecie Warszawskim. W tym też roku związał się z Gabinetem Zoologicznym, skupiającym wielu naukowców. Został asystentem opiekuna Gabinetu, Władysława Taczanowskiego, któremu pomagał m.in. w preparowaniu ptaków nadsyłanych przez Konstantego Jelskiego. Mecenat finansowy sprawowali hr.Aleksander i Konstanty Braniccy, ten ostatni sfinansował również wyprawy Jelskiego.

Kiedy w 1875 roku Jelski zakończył swoją współpracę z Gabinetem, Sztolcman porzucił studia i wyruszył do Peru. Jako bazę wypadową do wypraw obrał Sztolcman Limę. Wyprawy te obejmowały tereny Peru i Ekwadoru. W trakcie tych wypraw odkrył Sztolcman cztery nowe gatunki ptaków i opisywał plemiona indiańskie. Jako jeden z pierwszych zoologów i Polaków opisał kolibry.

W 1881 Sztolcman powrócił do kraju, ale już w następnym roku wyjechał do Ekwadoru, obierając miejscowość Guayaquila jako swoją bazę, skąd wybierał się na wyprawy badawcze w głąb kraju. Towarzyszył mu w tych wyprawach Józef Siemiradzki (geolog i paleontolog), któremu zawdzięczamy relacje z tych wypraw. W tym samym roku doszło do bardzo miłego wydarzenia. Poznali mianowicie obaj panowie Ernesta Malinowskiego (budowniczego Centralnej Kolei Transandyjskiej i bohatera narodowego Peru), z którym spędzili Wigilię. Jeśli ktoś spędził Święta Bożego Narodzenia poza domem, to wie, jak przygnębiające to jest. W trójkę na pewno było raźniej. Do postaci pana Malinowskiego jeszcze powrócę.

Sztolcman (po lewej) i Siemiradzki oraz pies Sztolcmana Dżok. Forografia zrobiona w 1883 roku w Ekwadorze.

W 1884 roku Sztolcman powrócił do Warszawy, gdzie trzy lata później objął kierownictwo nowozałożonego Muzeum Zoologicznego Branickich, przekształconego w 1919 roku w Państwowe Muzeum Zoologiczne. Pracując w tej instytucji uzyskał tytuł docenta i profesora geologii i paleontologii.

W 1899 roku założył i redagował do końca swego życia czasopismo „Łowiec Polski”. Założył również Towarzystwo Kynologiczne.

Wydanie Łowca Polskiego

W 1901 roku wziął Sztolcman udział w wyprawie badawczej do Sudanu.

W 1923 roku został Jan Sztolcman delegatem Polskiej Państwowej Komisji Ochrony Przyrody na Międzynarodowym Kongresie Ochrony Przyrody w Paryżu. Tam, opierając się na doświadczeniach Ligi Ochrony Bizona Amerykańskiego, przedstawił projekt ratowania żubrów od zagłady. Projekt się spodobał i w tym samym roku powstało Międzynnarodowe Towarzystwo Ochrony Żubra. Był to ostatni dzwonek, ponieważ w tamtym czasie żyło około 50 żubrów na całym świecie i to tylko w niewoli (ostatni wolno żyjący żubr został zabity w 1919 roku). Obecnie populacja żubrów liczy około 3 tysięcy osobników na całym świecie.

Dzięki Sztolcmanowi możemy wciąż podziwiać te piękne zwierzęta.

Pomimo, że był Sztolcman bardzo zajętym człowiekiem, znalazł czas, aby  od 1924 roku prowadzić wykłady z łowiectwa w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Od 1926 roku był również członkiem Państwowej Rady Ochrony Przyrody.

Jan Sztolcman zmarł 29 kwietnia 1928 roku i został pochowany w Wilanowie.

Poza uratowaniem żubra, pozostawił Sztolcman po sobie prawie 370 publikacji, które się ukazały w Polsce, Francji, Anglii, Niemczech i Rosji. Jego nazwiskiem nazwano wiele gatunków ptaków i zwierząt. Należy do jednych z najbardziej zasłużonych badaczy Ameryki Południowej.

Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: