Aktualności

Uff, przez ostatnie parę tygodni miałem tyle do zrobienia w pracy, że nie wiedziałem w co ręce najpierw wsadzić 😦 Nawet zapomniałem odliczać, a tu już tylko 244 dni zostało 😀 W tym tygodniu rozpocząłem szczepienia i to mi uzmysłowiło, że naprawdę się zbliżamy do „godziny W”. W poście dzisiejszym pozwolę sobie tylko uaktualnić plany, które (a to coś nowego!) troszeczkę się zmieniły. Pod wpływem uroczej pary z Brazylii, Edu i Cynthii (naszych gości z Couchsurfing), postanowiliśmy dodać Brazylię do naszej listy. Gościliśmy ich na początku czerwca (dokładnie wtedy kiedy dostaliśmy baty od Czechów na Euro) przez kilka dni. Oni dopiero rozpoczynali swoją podróż i Londyn był ich pierwszym przystankiem. Okazało się, że bratnie dusze mogą mieszkać w tak odleglym miejscu jak Sao Paolo. Po kilku godzinach mieliśmy wrażenie, jakbyśmy znali się w czwórkę od conajmniej 10-ciu lat. Pod wpływem ich opowieści, stwierdziliśmy, że jednak odwiedzimy Brazylię, zwłaszcza że oni zdążą już wrócić z podróży i będziemy mogli się u nich zatrzymać; zaoferowali nam również pomoc przyjaciół w Rio 🙂 Do Sao Paolo ciągnie mnie z powodu Kolekcji Sanguszków. Sanguszkowie (Sanguszkowicze), herbu Pogoń Litewska, to stary ród magnacki wywodzący się od brata Władysława Jagiełły, Fiodora. Ale wracając do zbiorów. Pamiętając, że część zbiorów zaginęła w czasie I Wojny Światowej, książe Roman Sanguszko, po wybuchu kolejnej wojny w 1939r., załadował kolekcję na ciężarówki i z Podhorców przez Rumunię, zbiory trafiły do Brazylii, gdzie pozostają pod opieką fundacji kulturalnej Sanguszków i ostatniego potomka rodu, ks. Pawła Sanguszko.

Pałac Sanguszków w Podhorcach

Nie martwcie się jednak, jeżeli nie możecie pojechać do Brazylii – duża część kolekcji znajduje się w posiadaniu Tarnowskiego Muzeum Okręgowego, troszeczkę bliżej 🙂 Ja spróbuję zobaczyć coś z tej kolekcji w Sao Paolo, o czym z pewnością czytelnikom uprzejmie doniosę:) Polonia w Brazylii jest również spora. Co prawda wskutek rozpoczętej pod koniec lat 30-tych nacjonalizacji, nowe pokolenia straciły kontakt z językiem, kulturą i Polską, ale odrodzenie rozpoczęło się na początku lat 80-tych, Papież-Polak będący prawdopodobnie motorem tych dążeń odrodzeniowych.

Druga zmiana dotyczy początkowego etapu podróży. Planowaliśmy z Krymu lecieć do Taszkientu, ale to by było zbyt proste… Weźmiemy z Krymu prom do Gruzji. Objedziemy Gruzję, Armenię (w 301r. n.e. Królestwo Armenii jako pierwsze państwo uznało chrześcijaństwo jako religię panującą – nawet przed Cesarstwem Rzymskim) i zjedziemy Turcję ze wschodu na zachód, kończąc w Stambule, skąd weźmiemy samolot do Uzbekistanu.

Klasztor Tatew w Armenii

Kolejna zmiana dotyczy Harbinu w Chinach, tudzież w Mandżurii. Nie wiedziałem jak zaciągnąć tam moją ślubną, bo fakt, że miasto zostało założone przez Polaków nie był wystarczająco ważny, aby nadłożyć tyle drogi. Rozwiązanie samo się nasunęło. Oglądałem kiedyś program o Chinach i nagle pokazują Harbin i opowiadają o Festiwalu Lodu, który rozpoczyna się 5 stycznia każdego roku. I moim oczom ukazały się całe budynki wyrzeźbione w lodzie, które wieczorem są podświetlane różnokolorowymi światłami. Wyglądało to magicznie. Szybko wyszukałem dodatkowe informacje w necie, podsunąłem żonce i już wiedziałem, że takiego show moja Droga Małżonka sobie nie odpuści 😀 Trzeba będzie trochę pokombinować z terminami, ale damy radę.

Harbin w czasie festiwalu – to wszystko zostało wyrzeźbione w lodzie

Ostatnia zmiana dotyczy Stanów. Miało ich nie być, ale chyba będą. Gdyby się okazało, że coś tam jeszcze w portfelu zostało, kiedy znajdziemy się w Meksyku, trzeba mieć plan. I ja ten plan mam! Znalazłem blog naszego rodaka, który kupił jakiegoś grata, i z opłatami i ze wszystkim wyszło mu około $1000. Podobno nawet mechanik mu powiedział, że by w tym czymś nie wyjechał za miasto… Cóż, mechanik ze mnie żaden, a poza tym my nie mamy nikogo w Stanach, kto mógłby nam pozałatwiać wszystkie formalności. Trochę zmarkotniały wszedłem na stronę Avisa. Sprawdzałem wcześniej Avisa w Gruzji i chcieli £600 za dwa tygodnie, więc nie miałem na co liczyć, ale nadzieja matką wynalazków, czy coś tam… BAM! Średniej wielkości samochód osobowy, z ubezpieczeniem, na 2 miesiące… $1000 „Stany, Stany, fajowa jazda…” 😀 Oczywiście trzeba będzie dorzucić coś za drugiego kierowcę, ale dostajesz prawie nowy, ubezpieczony samochód. Oh yeah!!! A skoro będę w Stanach, to jak mógłbym nie odwiedzić kuzyna w Edmonton i znajomych w Toronto?!? To wszystko oczywiście pod warunkiem, że jeszcze będziemy mieli kasę w Meksyku… Jeśli w ogóle dotrzemy do Meksyku 😀

Także to tyle jeśli chodzi o aktualności. Jesień przyszła, trzeba będzie niedługo kupić dynie i porobić lampiony. Ja długie jesienno-zimowe wieczory wykorzystam na lekturę, bo czasu coraz mniej, a Plan niemalże z każdym tygodniem staje się coraz ambitniejszy. Trzymajcie się ciepło (powiedział, pijąc gorącą herbatę z malinami…).

Advertisements
Categories: Podróż | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: