A imię jego łapiący pająki…

Dzisiejszy post będzie o postaci mało znanej, chyba że ktoś jest zapalonym zoologiem… Mowa będzie o Konstantym Jelskim, zoologu i podróżniku.

Konstanty Roman Jelski urodził się 17 lutego 1837 w majątku rodziców we wsi Łada, guberni mińskiej,  parafii Śmiłowicze. Rodzice jego, Michał i Klotylda (siostra Stanisława Moniuszki – kompozytora) byli zamożni, co znacznie ułatwiło edukację młodego Konstantyna.

Konstanty Jelski

Po ukończeniu gimnazjum w Mińsku, rozpoczął Konstanty studia w Moskwie na fakultecie medycznym skąd, po trzech latach przeniósł się do Kijowa na fakultet przyrodniczy. Jak się przekonacie, wiek XIX obrodził wieloma wybitnymi polskimi naukowcami. Niestety, droga do kariery naukowej w tamtych czasach musiała prowadzić przez uniwersytet któregoś z zaborców, ale na uwagę zasługuje fakt, że rodacy nasi wykorzystywali sposobność, aby uzyskać wykształcenie, nie dając się przy tym zrusyfikować czy zgermanizować. Jak ciężkie jest to zadanie, widać wyraźnie w dzisiejszym Tybecie, gdzie około 50% Tybetańczyków jest analfabetami, a wg Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, prowadzona polityka oświatowa w Tybecie jest „asymilacyjna”… Brzmi znajomo, nieprawdaż?

Ale wracając do Konstantego, w 1858 obronił pracę „O tchawicy ptaków” i uzyskał, wraz ze złotym medalem, tytuł magistra. Przez pewien czas pracował jako konserwator gabinetu zoologicznego, a w 1863 roku zaproponowano mu wykłady z zoologii na Uniwersytecie Kijowskim, ale Konstanty nie czuł się na siłach i odmówił. W celu dalszej nauki zamierzał udać sie do Niemiec, ale wylądował w… Turcji, gdzie m.in. wykonywał tak ambitne zajęcia, jak kolorowanie map przeznaczonych do szkół. Nie wiadomo za bardzo jaki wpływ na Konstantego miał wybuch Powstania Styczniowego.

W 1865 roku dostał się do Paryża skąd pod koniec lipca udał się na pokładzie „Amazonki” do Gujany Francuskiej. Jak fanatycznym zoologiem był Konstanty, możemy sie dowiedzieć, czytając jego „Popularno-przyrodnicze opowiadania z pobytu w Gujanie francuzkiej i po części Peru:  (od r. 1865-1871)”. Przeżywał  prawdziwe katusze, kiedy pierwszego dnia postoju na Maderze nie pozwolono mu zejść na ląd, a przecież „Gatunki owadów i ślimaków wyspy Madery nie znajdują się nigdzie indziej…”.

Pocztówka z Gujany z tamtego okresu

W Gujanie spędził ponad cztery lata, po czym udał się do Peru, gdzie został przez następne dziesięć. Od 1868 roku dostawał Konstanty wsparcie od hr. Konstantego Branickiego (podróżnika, przyrodnika, sponsora wypraw) , który chciał, aby Jelski udał się bardziej w głąb Ameryki Południowej i  żeby przesyłał zbiory do Polski. Dzięki tej współpracy wiele pięknych okazów świata zwierzęcego i roślinnego trafiło do Warszawy i Krakowa. Zbiory te dostarczyły materiału naukowego dla wielu prac naukowych. Samych okazów pająków z Peru przysłał Konstanty ponad 300 (trzysta) gatunków…

Okazy ptaków wysłane przez Jelskiego

Myślał też Konstanty o ożenku, starał się podobno nawet o jakąś Peruwiankę, ale nic z tego nie wyszło. Ożenił się dopiero po powrocie do kraju, z kuzynką swoją Heleną Korsakówną. Przyjął tez posadę kustosza zbiorów przyrodniczych Akademii Umiejętności. W celu wspomożenia budżetu domowego, Konstanty często wyjeżdżał do Francji czy Dalmacji (teren dzisiejszej Chorwacji) po rozmaite okazy, które potem odsprzedawał. Podobno gdyby nie musiał się skupiać na pracy zarobkowej, napisałby wiele dzieł naukowych. Był również wynalazcą – wyrabiał tusz chiński, który podobno niczym nie odbiegał od oryginału, a jego wina owocowe były tak wyśmienite, że nie sposób było odgadnąć, z jakich owoców były zrobione 🙂

Wysłał też Jelski setki storczyków do kraju

Zmarł Konstanty dosyć młodo, bo mając lat 58. Dostał silnego ataku apoplektycznego, ale nie posłuchał zalecenia, żeby zostać w łóżku, bo przecież „tyle było do zrobienia”. Atak sie powtórzył i 26 listopada 1896 roku Konstanty Jelski zmarł.

Konstanty Jelski oddał wielkie zasługi polskiej nauce. Okazy zebrane przez niego były ozdobą Muzeum Zoologicznego w Warszawie, odkrył wiele nowych gatunków a zbiory jego posłużyły całym pokoleniom młodych naukowców polskich i zagranicznych. Jego pozycja w zoologii jest niezachwiana i jest on kolejnym przykładem polskiego wkładu w światową naukę.

Reklamy
Categories: Biogramy | Tagi: , , , , , , , , | 2 komentarze

Zobacz wpisy

2 thoughts on “A imię jego łapiący pająki…

  1. Miecia

    Przyznam, że nigdy o Konstantym nie słyszałam ale z zainteresowaniem przeczytałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: