Ibi patria, ubi bene…

Czy naprawdę tak jest? Że gdzie dobrze, tam nasza ojczyzna? Dużo naszych rodaków wyemigrowało na przestrzeni wieków i gdyby wszyscy tak myśleli, nie mielibyśmy wielkich skupisk Polaków w USA, Wielkiej Brytanii czy Australii, bo wszyscy by sie zasymilowali. Ludzie ci w większości noszą „Stary Kraj” w sercu, a do emigracji zmusiła ich bieda bądź, w mniejszym stopniu, działalność polityczna. Myślę, że większość tych osób określiłaby się jako patrioci.

No właśnie, czym jest dzisiaj patriotyzm? Jest to niewątpliwie wielkie słowo i obawiam się, że wiele osób nie rozumie jego znaczenia. Nie mówię, że ludzie z mojego pokolenia (rocznik ’79) wiedzą dużo więcej, bo to zależy przecież od jednostki. Spotkałem osoby, które mówiły, że one do Polski nie wrócą, że się wstydzą tego, że są Polakami… A czego tu sie wstydzić?!? Ponad tysiąca lat wspaniałej historii? Nie mówię, że zawsze mieliśmy „czyste ręce” – o nie, mamy niejedno na sumieniu. Ale jeśli porównamy się do Brytyjczyków czy o wiele młodszego narodu amerykańskiego, wypadamy bardzo korzystnie.

Ale czy ktoś niedługo będzie w ogóle pamiętał, że mamy tak długą historię? Słyszałem o planach obcięcia historii w szkołach do jednej lekcji w tygodniu i skrócenia programu tak, że pokrywałby okres od końca Drugiej Wojny. Z jednej strony ma to sens dla kogoś, kogo historia nie interesuje. Ja się strasznie męczyłem na matematyce czy fizyce i dałbym wiele za to, żeby mieć tylko jedną godzinę w tygodniu. Ale jeśli ktoś nie lubi matematyki czy to znaczy, że nie będzie się uczył tabliczki mnożenia? Nie, podstawy jakieś trzeba znać. Ale czy podstawą w historii Polski jest okres po 1945r.? Nie wydaje mi się. Jeśli ktoś zacznie poznawać historię od 1939r., niewiele mu to powie o tym, jacy są Polacy. Nie powie mu to, czemu przetrwaliśmy jako naród zabory, bo nie będzie wiedział o zaborach…

Młodzież więc będzie wiedzieć coraz mniej o swojej przeszłości i np. żart p. Makłowicza, że „piana stoi jak nasi pod Kircholmem” nie będzie śmieszny, bo przecież Kircholm był trochę wcześniej niż Druga Wojna Światowa…

Image

Bitwa pod Kircholmem, 1605

Moim ulubionym powiedzeniem łacińskim (jednym z nielicznych, które zapamiętałem) jest: „Historia est vitae magistra” – historia jest nauczycielką życia. I nie chodzi tu o to, żeby rozpamiętywać zamierzchłe czasy, ale żeby wyciągać wnioski i nie popełniać tych samych błędów w przyszłości.

Zapytany raz w pociągu przez młodego Niemca czy Polacy nienawidzą Niemców, byłem w kropce, zwłaszcza że dziewczyna jego pochodziła z Rosji… Czy powinienem byłem powiedzieć, że bardziej nie lubię Rusków?!? 🙂 Powiedziałem, że historia nas nauczyła, żeby obu sąsiadom nie ufać.

Taką wiedzę powinni mieć i się nią posługiwać rządzący politycy. Bez obaw, nie będę się zagłębiał w ten temat-rzekę. Powiem tylko, że politycy patrzący za własną korzyścią to nie wynalazek ostatnich lat. Przecież pierwsze zerwanie sejmu nastąpiło już w 1652r. za sprawą niejakiego Władysława Sicińskiego i miał to poniekąd uczynić na polecenie Radziwiłła. Do ostatecznego upadku Rzeczypospolitej zostało jeszcze ponad 140 lat i przez ten czas liberum veto było nadużywane. A nie zapominajmy, że pierwszy przywilej szlachecki został nadany niemalże 300 lat przed wybrykiem imć Sicińskiego (Przywilej koszycki w 1374r.), tak więc mamy długą historię dbania o własną kieszeń. Aż cud, że Rzeczpospolita tyle przetrzymała…

Image

Władziu Siciński po paru głębszych…

A jak my możemy się krajowi przysłużyć? Nie czuję się kompetentny aby na to pytanie odpowiedzieć. Każdy musi sam sobie odpowiedzieć.

Wydaje mi się, że ja swoją drogę znalazłem. Dużo w życiu przeczytałem, trochę z tego pamiętam, więc spróbuję się tym podzielić, z pożytkiem dla Was, drodzy czytelnicy, bo przecież człowiek bez tradycji i znajomości historii nie ma tożsamości. Nie po to pokolenia Polaków przelewały krew, żebyśmy teraz podchodzili do tego obojętnie. Jakiś obowiązek na nas spoczywa. Bo jeśli młodzież będzie przykładać mniejszą wagę do tych spraw, za 50 lat sama będzie mówić o „polskich obozach śmierci”. A 50 lat to długi okres czasu. Nie bawię się w żadne teorie spiskowe, ale na przykład utajnienie brytyjskich akt dotyczących śmierci gen. Sikorskiego na następne 50 lat zmusza do myślenia.

Mam nadzieję, że kiedy przyjdzie czas, ktoś z Polski upomni się o te i inne akta…

Advertisements
Categories: Podróż | Tagi: , , | 2 komentarze

Zobacz wpisy

2 thoughts on “Ibi patria, ubi bene…

  1. Łukasz

    Historia wita magistra, eh? 😀
    No z tym nauczaniem historii i profilowaniem to moim zdaniem jest taka dyskusja czy profilować wcześnie czy nie profilować wcześnie (czy nie profilować w ogóle i uczyć wszystkich wszystkiego), czy dać wybór licealistom (to tak dumnie brzmi) i założyć, że oni wiedzą co dla nich dobre – ryzykowne.
    Ja tam jestem członkiem układu i stałem tam gdzie wiadomo kto stał (chociaż nie miałem dziadka tam gdzie co-po-niektórzy), więc się nie mogę wypowiadać. No i robiłem nie-polską (znaczy gorszą) maturę i przez ostatnie dwa lata liceum nie miałem historii wcale (a nawet gdybym miał to miałbym tę nie-polską, która miała nauczyć takich jakichś nie-polskich i nie-przydatnych rzeczy jak rozumienie tekstów źródłowych i ich tfu tfu krytyczna analiza, pewnie jeszcze na bazie tekstów z rewolucji amerykańskiej, gorszych niż te polskie). Więc moja licealna nauka historii, przez dyskontynuację, zakończyła się gdzieś około powstań Wandalów, a i w gimnazjum, z braku czasu, ledwie ‚dokończyliśmy’ drugą wojnę. No, krótko mówiąc, profilowałem się wedle swoich zainteresowań (mogłem na przykład uczyć się psychologii w liceum, co było akurat bardzo pomocne później). Czy wcześnie się profilowałem to nie wiem – wybór w wieku 16 lat to nic w porównaniu z wyborami które się daje niemalże bobasom w jakichś tam Szwecjach.
    A czy jestem patriotą? No chyba na jakiś swój dziwny sposób tak – czytam polską prasę, polskie blogi o polskich ludziach (see what I did there?), no i wiem co to Katyń i inne tam (nie polskie) obozy, rozumiem jak Makłowicz się odnosi do historycznych wydarzeń etc. Chociaż może to wynika z jakiejś ogólnej ciekawości świata?

    • Może rzeczywiście profilowanie odnosi lepsze rezultaty?!? W końcu tak chyba nauczają w większości „cywilizowanych” krajów… Kiedy zdawałem egzaminy do liceum, byłem jedynym zdającym z historii i ludziom niemalże było mnie szkoda, tak jakbym szedł na krzesło 🙂 Dostęp do wiedzy jest teraz o wiele łatwiejszy niż 15-20 lat temu. Oczywiście, jeśli chcesz się wgłębić, to i tak wylądujesz w bibliotece, ale możesz przecież wyczytać coś na blogu, pogadać z kimś o tym na czacie czy zamówić książkę online. Ale jak to zrobić żeby ludziom ich własne dzieje nie były obojętne??? Być może martwię się za bardzo i jak zawsze, jakoś to będzie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: